Były szef programu kosmicznego: obcy istnieją, ale ludzkość nie jest na to gotowa

Były szef programu kosmicznego: obcy istnieją, ale ludzkość nie jest na to gotowa

Obcy istnieją, ale nie chcą, byśmy się o nich dowiedzieli; gdyby tak się stało, wybuchłaby panika, ponieważ ludzkość nie jest jeszcze na to gotowa - mówi były szef izraelskiego programu kosmicznego, prof. Chaim Eszed, w wywiadzie dla dziennika "Jediot Achronot". Jak podkreśla gazeta prof. Eszed jest jedną z najbardziej szanowanych osób zajmujących się kosmosem w Izraelu.

"Amerykanie, Rosjanie, Japończycy i Chińczycy współpracują ze sobą i zgadzają się, że nie można podać tego do wiadomości publicznej, a tymi, którzy żądają, by nie podawać są oni: +Galaktyczna Federacja+" - twierdzi profesor Eszed i dodaje enigmatycznie, że prezydent USA Donald Trump "niemal to odkrył".

Na pytanie, czemu kosmici zwlekają z ujawnieniem się Ziemianom, tłumaczy, że "wywoła to panikę i ludzkość upadnie". "Wszystkich ogarnie szaleństwo, rynki się załamią, nie będzie co jeść, ludzie staną się kanibalami, (...) ujawnią się wszelkie mroczne instynkty" - przestrzega prof. Eszed.

Jednocześnie były szef izraelskiego programu kosmicznego uspokaja, że kosmici "nie są tym zainteresowani". "Wręcz przeciwnie, cały czas obserwują - a doniesień na ten temat jest sporo - wydarzenia związane z bronią atomową na świecie, monitorują wszystkie bazy broni jądrowej" - zapewnia.

Jako przykład pozytywnej ingerencji obcych podaje kryzys kubański w 1962 roku. "To nie tylko szczęście, że Rosjanie w Zatoce Świń nie użyli broni jądrowej przeciw Amerykanom. Ktoś temu zapobiegł. Nie wątpię, że bez nich ludzkość już by się zgładziła. Chcą ludzkości powiedzieć: dzieci, uspokójcie się" - zaznacza.

"Istnieje porozumienie między rządem USA a obcymi - nie mogę tego udowodnić i rozumiem, że brzmi to jak teoria spiskowa - ale umowa jest taka, że +Federacja Galaktyczna+ ma dziewięć organów zaawansowanych kosmitów różnego rodzaju, którzy podpisali z nami kontrakt na przeprowadzanie tutaj eksperymentów" - cytuje byłego pracownika izraelskiego ministerstwa obrony "Jediot Achronot".

Profesor zapytany o to, co ich interesuje na Ziemi, wyjaśnia, że są ziemskie zasoby: "woda w ilościach nigdzie indziej nie występujących, wszelkiego rodzaju rośliny, zwierzęta". "Oni też badają i próbują zrozumieć całą tkankę wszechświata i chcą byśmy im pomagali" - mówi profesor.

W dalszej część wywiadu Izraelczyk udziela informacji na temat sposobu podróżowania kosmitów (podobnego do podróży w czasie pokazanej w filmie "Interstellar"), ich wyglądu (mają występować w wielu formach, a niektórzy mogą zmieniać kształty) i najbliższego miejsca pobytu (podziemna baza na Marsie).

Co do pojazdu kosmitów to według byłego szefa izraelskiego programu kosmicznego "duży statek kosmiczny jest prawie wielkości małego miasta". "Wychodzą z niego małe statki - większość z nich jest zautomatyzowana, obsadzone inteligentnymi robotami. Na początku przyślą takie roboty, prymitywne z ich punktu widzenia, lub wiadomość, którą będziemy musieli odszyfrować” - opisuje profesor.

Kiedy dojdzie do naszego spotkania z kosmitami, "nasza wiedza dokona skoku o tysiące lat, będziemy zdolni do antygrawitacji, będziemy mogli przemieszczać się między układami planetarnymi, a religia straci kontrolę, jaką ma dzisiaj" - nakreśla swoją wizję profesor Eszed. "Obcy nie wierzą w religię, wierzą w rozszyfrowanie tkanki wszechświata, który nie jest Bogiem, a jest matematyką" - podkreśla były szef izraelskiego programu kosmicznego.

Jak podkreśla "Jediot Achronot" prof. Eszed jest jedną z najbardziej szanowanych osób zajmujących się kosmosem w Izraelu. Przez 29 lat stał na czele izraelskiego programu kosmicznego w ministerstwie obrony i jako inżynier aeronautyki był bezpośrednio odpowiedzialny za wystrzelenie pierwszego izraelskiego satelity wywiadowczego Ofek 1 w 1988 roku.

Rozmowa opublikowana w weekendowym wydaniu dziennika była elementem promocji najnowszej książki Eszeda pt. "Wszechświat poza horyzontem", wydanej przez wydawnictwo "Jediot Achronot".

O wywiadzie z profesorem Eszedem dla gazety "Jediot Achronot" napisał też izraelski dziennik "The Jerusalem Post".

Joanna Baczała (PAP)

Przeczytaj także