Czechy/ Nie będzie publicznego pogrzebu reżysera Jirzego Menzla

Czechy/ Nie będzie publicznego pogrzebu reżysera Jirzego Menzla

Asystentka reżysera i aktora Jirzego Menzla Mila Rzadova przekazała mediom, że nie będzie publicznego pożegnania z twórcą. Takie było jego życzenie, a rodzina je szanuje – powiedziała. Twórca oscarowych „Pociągów pod specjalnym nadzorem” zmarł w sobotę.

„Ilekroć ludzie chcą przypomnieć sobie, jak pięknie jest w Czechach, oglądają filmy Menzla, malownicze dzieła pełne ludzkiego zrozumienia i łaskawego spojrzenia, w których można znaleźć nawet trochę mądrych, życiowych lekcji” – napisał na portalu Aktuality.cz krytyk Petr Fischer. Słowacki aktor Martin Huba, który odtwarzał jedną z głównych ról w adaptacji prozy Bohumila Hrabala „Obsługiwałem angielskiego króla” powiedział w czeskiej telewizji publicznej, że Menzel nie nauczał i nie groził palcem a „jednocześnie na przekór swojej delikatności, zawsze osiągał to co uważał za słuszne”.

Menzel w 1968 r. zdobył Oscara za „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, ekranizację opowiadania Hrabala. Członkowie Akademii docenili w filmowej opowieści o latach wojny łagodzący jej atmosferę humor. „Oscara dostaje film, który podoba się Amerykanom, a ten zbyt nieangielski film, musi mieć szczęście, że się do Ameryki w ogóle dostanie” – mówił reżyser w jednym z wywiadów w 2006 r. Dodał, że nagroda daje prestiż, ale niewiele mówi o wartości filmu. „O niej świadczy to, że przyszło na film wielu zadowolonych widzów, że w szkołach reżyserzy oglądając go uczą się jak zrobić dobry film, a przede wszystkim, że da się go do dziś oglądać. To dla mnie znaczy więcej niż Oscary” – mówił Menzel.

Menzel wiele razy sięgał w swoich filmach do prozy Hrabala. Jego pierwszą i ostatnią adaptację prozy autora „Czułego barbarzyńcy” dzieli około 40 lat. W 1997 r. odszedł Hrabal, a Menzel wciąż sięgał do jego książek. Wśród tych filmów są „Skowronki na uwięzi”, realizowane w czasie Praskiej Wiosny, które na 20 lat wylądowały w sejfach cenzury po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Obok „Pociągów…” i „Skowronków…” Menzel wyreżyserował także „Święto przebiśniegu”, „Zbyt głośną samotność”, „Obsługiwałem angielskiego króla” oraz „Postrzyżyny”.

Menzel ukończył praską szkołę filmową FAMU. Studiował u Otakara Vavry razem z innymi twórcami „nowej czechosłowackiej fali”. Szef czeskiej Filmoteki Narodowej Michal Bregant podkreślił w poniedziałek w rozmowie z agencją CTK, że Menzel jako twórca myślał przede wszystkim o swojej publiczności, dążył do zdobycia jej przychylności i czuł, czego od niego oczekiwała. Podkreślił, że Menzel był jednym z tych twórców, którzy nie do końca poradzili sobie z nową sytuacją w kinie po 1990 roku, ale nadal tworzył. „Menzel nigdy nie prowokował widzów lub producentów, starał się uczciwie opowiedzieć historie po swojemu. Tego oczekiwała publiczność, a on szanował jej przychylność” - podsumował Bregant.

Analizy, recenzje a także anegdoty związane z twórczością zmarłego reżysera, w poniedziałek przynosiły wszystkie główne czeskie media elektroniczne, portale informacyjne. Elektroniczne wydanie dziennika „Lidove Noviny” przypomniało przeprowadzoną w kwietniu br. rozmowę z Olgą Menzlovą, gdy reżyser był w bardzo ciężkim stanie. Zatwardziały stary kawaler ożenił się dopiero po sześćdziesiątce. Podobno mawiał, że nie żeni się bo wie, że żadnej nie będzie wierny, poza tym obawia się, że po rozwodzie musiałby oddać byłej żonie połowę swojej biblioteki.

Związek reżysera z młodszą o 40 lat Olgą był burzliwy, oboje równolegle byli w innych związkach. Jednak ten układ wytrzymał próbę czasu, a w ciężkiej chorobie rodzina była dla Menzla wsparciem. W rozmowie z „LN” Olga przyznała, że gdyby jej mąż wiedział, że można zadysponować swoje odłączenie od urządzeń podtrzymujących życie to by to zrobił. „Oczywiście przyjdzie dzień, kiedy Jurka nie będzie. Nie umieszczę go nigdzie indziej. Nie chcę, żeby umarł gdzieś sam” - mówiła Olga Menzlova, która wiosną tego roku zabrała ciężko chorego męża ze szpitala i opiekowała się nim w domu.

Menzel zmarł w sobotę wieczorem, w domu, w otoczeniu rodziny. „Twoja śmierć nic nie kończy i wierzę, że się w jakiejś formie spotkamy. Bo nie jest możliwe, by tak nie było. Kochamy Cię całym sercem na zawsze. Twoje dziewczyny. Olinka, Aniczka, Eviczka” – napisała Olga w Internecie. (PAP)

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)