Dziadek przez pomyłkę zabrał inne dziecko z przedszkola

Dziadek przez pomyłkę zabrał inne dziecko z przedszkola

Ponad 50 policjantów w Lubartowie (Lubelskie) szukało 4-latka, który został odebrany z przedszkola przez starszego mężczyznę. Jak się okazało, mężczyzna ten miał odebrać swojego wnuka, ale doszło do pomyłki i zabrał z przedszkola innego chłopca.

"Dziecko szybko się znalazło, nic mu się nie stało, wróciło do rodziców całe i zdrowe" – powiedziała w środę PAP starszy sierżant Jagoda Stanicka z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie.

Na policję w Lubartowie w piątek ok. godz. 15 wpłynęło zgłoszenie z jednego z przedszkoli o zaginięciu dziecka, które miało odejść z przedszkola w towarzystwie starszego mężczyzny.

"Wszczęte zostały poszukiwania. Został ogłoszony alarm dla całej jednostki, w poszukiwaniach brało udział ponad 50 funkcjonariuszy, był też pies tropiący z przewodnikiem. Na szczęście dziecko bardzo szybko się znalazło, pod adresem, który ustalili policjanci" – powiedział Stanicka.

Chłopiec był w domu ze starszym mężczyzną, który zabrał go z przedszkola. Jak się okazało, mężczyzna ten miał odebrać stamtąd swojego wnuka, ale doszło do pomyłki i zabrał z przedszkola innego chłopca z tej samej grupy przedszkolnej. Kiedy zorientował się, że przyprowadził do domu nie swojego wnuka, na miejscu pojawili się już policjanci.

Mężczyzna tłumaczył się fatalną pomyłką. Miało się do tego przyczynić m.in. to, że obaj chłopcy noszą to samo imię, wszyscy byli w maseczkach, a dziecko było już ubrane i podbiegło do niego.

Wszystkie okoliczności tego zdarzenia będą wyjaśniane przez policjantów, wszczęte zostało postepowanie w kierunku narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. "Dopiero to postępowanie wykaże, czy komuś przedstawione zostaną zarzuty" - zaznaczyła Stanicka. (PAP)

Autorka: Renata Chrzanowska

 

Przeczytaj także