Kanada uniknęła przedterminowych wyborów

Kanada uniknęła przedterminowych wyborów

Gabinet premiera Justina Trudeau uzyskał drugie w ciągu miesiąca wotum zaufania. W rocznicę wygranych rok temu wyborów parlamentarnych, mniejszościowy rząd wygrał głosowanie, w którym początkowo groziła mu porażka.

Parlament głosował w środę nad wnioskiem o powołanie komisji, która uzyskałaby szerokie uprawnienia do wzywania członków rządu i uzyskiwania dokumentów. Wniosek o powołanie komisji, w pierwszej wersji wniosku nazywanej antykorupcyjną, został złożony przez największą partię opozycyjną, konserwatystów. Premier Trudeau zapowiedział, że głosowanie nad powołaniem komisji, w chwili gdy trwa pandemia, potraktuje jako głosowanie nad wotum zaufania i powołanie komisji uzna za utratę zaufania parlamentu do rządu, co z kolei będzie oznaczać rozpisanie przedterminowych wyborów, których, jak to określił „nikt nie chce”.

Z pomocą socjaldemokratycznej Nowej Partii Demokratycznej (NDP), Zielonych i niezależnych parlamentarzystów, w głosowaniu 180 deputowanych było przeciw powołaniu komisji, a 146 – za jej powołaniem.

To drugie wotum zaufania w ciągu miesiąca. 23 września, po wznowieniu zawieszonych prac parlamentu, rząd przedstawił exposé i tydzień później uzyskał poparcie dla nowych programów pomocowych wskazanych w tzw. mowie tronowej. Kanada uniknęła przedterminowych wyborów federalnych, dzięki wsparciu 306 deputowanych, bez głosów przeciwnych ze strony partii opozycji.

Jednak środowe głosowanie nad powołaniem komisji było inne niż wrześniowe głosowanie nad programami pomocowymi: było ono próbą odtworzenia powołanej wcześniej, przed zawieszeniem obrad parlamentu, komisji, która miała zająć się sprawą tzw. kontrowersji WE Charity.

To organizacja charytatywna, o dużej skali działalności wśród młodzieży, która została wskazana w czerwcu br. przez urzędników zamówień publicznych jako organizacja, która miała zająć się dystrybucją 912 mln dolarów kanadyjskich (CAD) grantów dla studentów. Granty, do 5 tys. CAD, miały umożliwić młodym ludziom biorącym udział w pracach różnych organizacji korzystających z wolontariuszy, zarobienie na studia, w związku z tym, że podczas pandemii zwyczajowe wakacyjne miejsca pracy dla studentów są niedostępne.

Kiedy decyzja rządu została ogłoszona pod koniec czerwca, nie budziła pytań. Pojawiły się jednak zarzuty o nieokreślone związki WE z rodziną Trudeau i parlamentarny komisarz ds. etyki rozpoczął trwające wciąż dochodzenie w sprawie premiera oraz ministra finansów Billa Morneau. WE Charity wycofała się z prowadzenia programu.

9 lipca br. jeden z portali, a za nim inne media, opublikowały informację, że WE Charity wypłaciła w minionych latach łącznie ok. 300 tys. CAD honorariów za wystąpienia matce premiera i jego bratu. Później pojawiły się informacje o pracy w WE Charity córek ministra finansów. Żona premiera Sophie Gregoire Trudeau otrzymała, za zgodą komisarza ds. etyki, zwrot kosztów podróży związanych z udziałem w spotkaniach organizowanych przez WE Charity.

Kilka dni temu premier opublikował dokładną listę wynagrodzeń i zwrotu kosztów, które on i jego żona otrzymali za udział w wydarzeniach organizowanych przez WE Charity. W ciągu minionych miesięcy pojawiło się też wiele informacji na temat udziału w imprezach WE Charity polityków wszystkich partii, udokumentowanych zdjęciami i wpisami w mediach społecznościowych.

Przed środowym głosowaniem liberałowie proponowali kontrofertę do wniosku konserwatystów: powołanie komisji, która przeanalizuje rządowe programy pomocowe. Nie została ona przyjęta.

Po przegranym w środę głosowaniu konserwatyści i Bloc Quebecois nadal próbują powołać komisję o szerokich uprawnieniach. W czwartek pojawił się wniosek o wykorzystanie komisji zdrowia Izby Gmin do zadawania rządowi pytań, wzywania urzędników i zobowiązywania rządu do dostarczania dokumentów. Głosowanie w sprawie wniosku o rozpoczęcie prac komisji zdrowia ma odbyć się w przyszłym tygodniu. Jak podały media, szef parlamentarnego klubu liberałów Pablo Rodriguez przekazał, że rząd nie będzie traktował głosowania nad tym wnioskiem jako wotum zaufania.

Według badań opinii publicznej, przeprowadzonych przez EKOS Research, gdyby teraz przeprowadzono wybory, 35 proc. uprawnionych głosowałoby na partię liberalną, 31 proc. - na partię konserwatywną, 14 proc. - na NDP, 9 proc. - na Zielonych, 6 proc. - na Bloc Quebecois. Z kolei według badania Nanos Research z ubiegłego tygodnia, liberałowie uzyskaliby 39 proc., konserwatyści - 33 proc., NDP - 13 proc., Zieloni - 8 proc., Bloc Quebecois - 6 proc. .

Okręgi wyborcze w Kanadzie w wyborach do Izby Gmin są jednomandatowe.

Z Toronto Anna Lach (PAP)