NYT: W czasie głosowania bez poważnych zagrożeń, ale trolling miał zniechęcać do głosowania

NYT: W czasie głosowania bez poważnych zagrożeń, ale trolling miał zniechęcać do głosowania

Telefoniczne ostrzeżenia i smsy miały zniechęcić wyborców do głosowania – pisze „New York Times”. Nie potwierdziły się jednak obawy, że w dniu głosowania może dojść do poważnych zakłóceń i ataków na infrastrukturę wyborczą - głosowanie przebiegało spokojnie.

„To oczywiście nieprawda i próba zniechęcenia do głosowania. Nie wierzcie w kłamstwa, oddajcie swój głos” – powiedziała Dana Nessel, prokurator generalny Michigan o telefonach z ostrzeżeniami, które otrzymywali wyborcy.

Niektórzy wyborcy w Michigan skarżyli się, że otrzymywali nagrane wiadomości telefoniczne, uprzedzające, że grozi im aresztowanie, jeśli pojawią się na głosowaniu.

Do mieszkańców miasta Dearborn wysyłano z kolei smsy z informacją, że maszyny do głosowania się zepsuły i, by odpowiednio policzyły głos, trzeba go oddać nie na swojego kandydata, a na oponenta. Jako nadawcę podpisano FBI.

W stanie Virginia obywateli uprzedzano natomiast przez telefon, że „jeśli wyjdą z domu, mogą zachorować”. Inni otrzymali informację, że powinni zagłosować w środę, a nie we wtorek.

Gorąca linia dotycząca bezpieczeństwa na wyborach podała, że telefoniczne próby zniechęcania do głosowania miały miejsce w 17 stanach.

Według firmy TelTech ok. 800 tys. osób w całym kraju otrzymało w sumie ponad trzy miliony telefonów z zachętą, by „zostali w domu i byli bezpieczni”.

NYT cytuje przedstawiciela służ bezpieczeństwa, który ocenił, że na razie nie wydaje się, by za telefonami stało inne państwo.

Z kolei gen. Paul M. Nakasone, dyrektor NSA (Agencji Bezpieczeństwa Narodowego), opowiadającej m.in. za wywiad elektroniczny, zapowiedział, że instytucja ta „dokładnie przyjrzy się sprawie”.

NYT przypomina, że przed wyborami władze USA ostrzegały, że może dojść do prób ataków na „infrastrukturę wyborczą”, np. na lokale do głosowania.

Choć głosowanie odbyło się w większości spokojnej atmosferze, to nie obyło się bez incydentów. NYT donosi np., że zwolennik Trumpa pojawił się przy lokalu do głosowania z bronią, a w innym miejscu ktoś umieścił na ścianie muzeum napis „Nie głosuj”. W hrabstwie Dallas w punkcie wyborczym doszło z kolei do kłótni na temat noszenia masek.

Analityk Deryl Johnson powiedział NYT, że sytuacja w dniu wyborów pozwoliła „odetchnąć z ulgą”, ale „okres po wyborach może być bardziej niespokojny”. „Ryzyko będzie większe, bo będziemy mieć do czynienia z reakcją na wyniki wyborów” – dodał.

W dniu wyborów zapowiedziano, że wzmocniona zostanie ochrona obiektów państwowych, a policja przygotowuje się do możliwych protestów i zamieszek. Sklepy, banki i hotele w amerykańskich miastach zwiększyły ochronę, a niektóre po prostu się zamknęły.

Przeczytaj także