OIL: bijemy politykom brawo, by zmotywować ich do gruntownej reformy zdrowia

OIL: bijemy politykom brawo, by zmotywować ich do gruntownej reformy zdrowia

Stoimy ramię w ramię z pacjentami i bijemy brawo politykom, tak jak oni nam na początku epidemii. Chcemy ich zmotywować do gruntownej reformy zdrowia, bo obecny system nie przynosi zdrowia pacjentom – mówili w środę na konferencji prasowej przedstawiciele Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Na początku konferencji prasowej zaprezentowano spot przygotowanym przez OIL w Warszawie w ramach akcji #Niezapominaj. Lekarze biją brawo, tak jak na początku epidemii uczynili w ramach solidarności z nimi politycy. Medycy przypominają w nim, że w 2019 r. ogłoszono Narodowy Kryzys Zdrowia, ale "od tego momentu w ochronie zdrowia nie zmieniło się nic, a stan epidemii jeszcze bardziej obnażył tragiczną sytuację ochrony zdrowia. Brak procedur, niedobór personelu oraz podstawowych środków ochrony osobistej. Polska to wciąż chory kraj" – wyjaśnia narrator.

Przedstawiciele Okręgowej Rady Lekarskiej na konferencji prasowej w środę w nawiązaniu do tego przekazu tłumaczyli, że biją brawo, ale "gorzkie brawo" politykom, stojąc ramię w ramię z pacjentami. Apelowali, by przebudzili się i przeprowadzili gruntowną reformę ochrony zdrowia dopóki nie jest za późno.

"Jesteśmy tak samo zdezorientowani i jest nam przykro, źle z powodu tego, co dzieje się dzisiaj w systemie ochrony zdrowia. Nie przynosi ona zdrowia pacjentom nie tylko z koronawirusem, ale ogólnie pacjentom, którzy dziś do niego trafiają. Dlatego brawa dla polityków to gorzkie brawa, które mają ich zmobilizować, zmotywować, żeby przeprowadzili jednak gruntowną reformę ochrony zdrowia" – mówił prezes ORL w Warszawie Łukasz Jankowski. "Zapala się czerwona lampka, jeszcze nie dziś, to kiedy?" – zapytał, wskazując na to, że to ostatnia szansa.

Wiceprezes warszawskiej ORL dr Jarosław Biliński mówił o tym, że w ramach uzdrawiania systemu nakłady na ochronę zdrowia powinny zwiększyć się do 9 proc. w ciągu najbliższych 10 lat (ścieżka mówi o tym, że w tym roku te nakłady wzrosną do 5,03 proc. PKB, w 2021 r. do 5,30 proc., by osiągnąć poziom nie niższy niż 6 proc. w 2024 r.).

Biliński apelował, by politycy przebudzili się i wdrożyli odważne reformy i nie przespali dalej epidemii. Pokreślił, że pacjenci oczekują "pomocy ze strony empatycznego lekarza, któremu ufają", ale z drugiej strony system nie jest przygotowany na to, aby sprawnie docierać do pacjentów, którzy tego potrzebują.

Przedstawiciele lekarzy wskazywali też na to, że zarówno oni, jak i sami pacjenci czują się w tym systemie tak, jakby o nich zapomniano.

"Widzimy, w jakich warunkach leczeni się pacjenci i w jakich warunkach przychodzi nam diagnozować pacjentów. Ten system nie jest przystosowany do leczenia i niesienia pomocy" – tłumaczył Jankowski.

Przedstawiciele ORL w Warszawie przytoczyli dane mówiące o tym, że w ostatnich miesiącach spadła liczba wydanych kart diagnozowania i leczenia onkologicznego o 20-25 proc., a co trzeci paliatywny pacjent umiera nie doczekawszy przyjęcia do domowego hospicjum.

"Praktycznie codziennie pacjenci odbijają się od systemu ochrony zdrowia" – powiedział Jankowski. Jego zdaniem lekarz też został sprowadzony "do roli zderzaka, który zamiast leczyć, musi pacjenta odbijać od systemu, próbować wytyczyć ścieżki w tym niewydolnym systemie".

Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Zbigniew Gaciong podkreślał, że stoi trochę – z racji pełnionego stanowiska – po stronie decydentów. Podkreślił, że po obu stronach jest deklaracja współpracy i chęć działania.

"Mamy jeden wspólny cel i jest już określony w samym powołaniu lekarza, każdego pracownika medycznego (...)" – mówił. Zwrócił się do pacjentów, by zachowali się rozsądnie i z problemami medycznymi zgłaszali się do specjalistów, by kontynuowali terapię.

"Wiem jak wygląda proces zgłaszania się do szpitala. Wiem, co musi przechodzić pacjent i zamierzam podjąć kroki, by na terenie szpitali, za które nasza uczelnie odpowiada, ten proces przebiegał sprawnie i dla pacjenta w sposób bardziej przyjazny" – zapewnił prof. Gaciong. Jednocześnie zaznaczył, żeby pamiętać o tym, że "za własne zdrowie ponosi się własną odpowiedzialność". (PAP)

Autorka: Klaudia Torchała

Przeczytaj także