Porozumienie Zielonogórskie do onkologów: potrzebna wspólna strategia leczenia chorych na raka

Porozumienie Zielonogórskie do onkologów: potrzebna wspólna strategia leczenia chorych na raka

Prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski zwrócił się w liście do prezesa Polskiego Towarzystwa Onkologicznego prof. Adama Maciejczyka o stworzenie wspólnej strategii informacyjnej lekarzy rodzinnych i onkologów, dotyczącej leczenia pacjentów z chorobami nowotworowymi.

Krajewski w liście zwraca uwagę na to, że lekarze rodzinni z niepokojem obserwują problem ograniczonej komunikacji z pacjentami onkologicznymi oraz tymi, u których objawy mogą na tę chorobę wskazywać. Jego zdaniem może to wynikać z "fałszywych informacji o +zamkniętych+ placówkach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), rozpowszechnianych przez goniące za sensacją media oraz przede wszystkim z obawy przez zakażeniem spowodowanych ewentualnymi kontaktami z potencjalnie chorymi na koronawirusa, których z nową strategią MZ mają diagnozować lekarze rodzinni".

Dlatego też lekarze rodzinni zwracają się do onkologów, aby opracować wspólną strategię informacyjną i połączyć wysiłki, by pacjenci chcieli się diagnozować.

"Uważamy, że postawy pacjentów (onkologicznych – PAP) mogą ulec zmianom właśnie dzięki osobistym i medialnym, zdecydowanym rekomendacjom onkologów wskazujących za konieczne kontaktowanie się z lekarzami rodzinnymi. Jesteśmy gotowi do wspólnych prac nad podjęciem wspólnej strategii informacyjnej" – podkreślił w liście Krajewski.

Prezes Federacji PZ wyliczył też, że lekarze rodzinni należący do porozumienia mają praktykę w diagnozowaniu pacjentów w systemie kart diagnozowania i leczenia onkologicznego, zabezpieczają odpowiednio swoich pacjentów podczas badań, konsultacji i zabiegów medycznych, poszerzają profilaktykę dziecięcą oraz dla dorosłych, a pracownicy przychodni kontaktują się na bieżąco z osobami starszymi i przewlekle chorym. Jednocześnie prezes dostrzega fakt, że 7 proc. wszystkich placówek POZ unika kontaktu z pacjentami.

"Uważamy jednak, że dotyczące ich negatywne opinie nie mogą przekładać się na ogólnych wizerunek pozostałych, wciąż gotowych do ciężkiej pracy lekarzy rodzinnych oraz ich możliwości działania w obecnej trudnej sytuacji" – podsumowuje w liście.(PAP)

Autorka: Klaudia Torchała