Rzym zaczyna gasnąć przed wieczorem, cichnie wraz z godziną policyjną

Rzym zaczyna gasnąć przed wieczorem, cichnie wraz z godziną policyjną

“Godzinę policyjną znaliśmy do tej pory z filmów i z książek. Teraz sami jej doświadczamy”- mówią młodzi ludzie idąc w pośpiechu przez centrum Rzymu po godzinie 23. Spieszą się, by wrócić do domu przed północą. Ale życie zaczyna wygasać już wcześniej.

Tuż przed wejściem godziny policyjnej, wprowadzonej na terenie całego stołecznego regionu Lacjum od północy do 5.00, na ulicach w historycznym centrum Wiecznego Miasta widać już nieliczne osoby. Od poniedziałku, gdy weszły w życie nowe restrykcje w związku z drugą falą pandemii, centrum stolicy zaczyna faktycznie „gasnąć” już około godziny 18.00. To wtedy na mocy rządowego dekretu zamykane są restauracje i bary oraz winiarnie.

Tętniące jeszcze niedawno życiem centrum, do którego latem powrócił ruch i tłok po lockdownie, pustoszeje w błyskawicznym tempie wraz z zamknięciem lokali.

Od godziny 6 po południu na Campo de Fiori i na innych placach słychać odgłosy sprzątania ogródków restauracyjnych, opuszczania rolet. Ostatni klienci wychodzą z lokali. Opuszczają je zazwyczaj w ciszy i bez entuzjazmu. Więcej osób wychodzi z barów; restauracje o tej porze świecą zazwyczaj pustkami.

„Jest fatalnie. We Włoszech, gdzie obiad o godzinie 13.30 jest rzeczą niemal świętą, a kolację, zwłaszcza w restauracji, je się najwcześniej o 20.00, konieczność jej zamknięcia o 18.00 to zadanie nam finałowego ciosu”- mówi PAP restaurator w rejonie Piazza Navona. Jak dodał, „nie ma takiej możliwości, aby w szybkim czasie zmienić przyzwyczajenia Włochów”.

„Kogo przekonam, żeby przyszedł do mnie na makaron o 17, po to, żeby zdążył go zjeść i jeszcze wypić kawę przed zamknięciem? ”- zapytał.

Restaurator z 40-letnim doświadczeniem zaznaczył: „Muszę zamykać na godzinę przed tradycyjnym otwarciem, co jest największym absurdem. Nie rozumiem, dlaczego zdecydowano, że o 18.00 mamy kończyć obsługę i czemu nie pozwolono nam , przy wszystkich środkach ostrożności, serwować nieco wcześniejszej kolacji”.

Taki klimat dominuje w rzymskich restauracjach. Tylko w części z nich zdecydowano skorzystać z możliwości, jaką daje rządowy dekret, to znaczy dostaw do domu i sprzedaży na wynos.

„To połowiczne środki, które nie pomogą w naszej beznadziejnej sytuacji”- przyznał restaurator z okolic Placu Hiszpańskiego, który kilka dni wcześniej uczestniczył przed Panteonem w proteście branży gastronomicznej przeciwko postanowieniom dekretu.

W lepszym nastroju są właściciele pizzerii. Kelner w jednej z tych najpopularniejszych we włoskiej stolicy podkreślił, że obecnie wypieka się niemal tyle samo pizzy, co przed wejściem ostatnich, powszechnie krytykowanych restrykcji. Jak zauważył, załogi wciąż obleganych miejsc , gdzie wieczorem ustawiają się kolejki po pizzę na wynos, solidaryzują się z tymi, którzy nie są w tak dobrej sytuacji. Zarazem dodał, że w całej branży gastronomicznej rośnie obawa, że Włosi na długo odzwyczają się od chodzenia do restauracji.

„Na turystów nie mamy co liczyć, bo jest ich garstka, a w najbliższych miesiącach może być jeszcze gorzej”- dodał.

Jedynymi restauracjami, które mogą serwować posiłki po godzinie 18.00 są te w hotelach z zastrzeżeniem, że wyłącznie dotyczy to ich gości. Niemal od razu sześć luksusowych rzymskich hoteli wystąpiło ze specjalną ofertą, skierowaną też do rzymian. To pakiet: nocleg oraz kolacja. Średnia cena to około 150 euro od osoby. "Staycation"- tak szefowie kuchni i hotelarze nazwali swoją propozycję, którą określają jako krótki urlop w swoim mieście.

Spokojniej niż zwykle jest wieczorem na Zatybrzu, czyli w dzielnicy lokali i życia towarzyskiego na placach. Patroluje je policja, by nie dopuścić do skupisk ludzi. Klienci ustawiają się w kolejkach do lokali, które sprzedają jedzenie na wynos. Nie wszędzie przestrzegany jest zakaz konsumpcji pod gołym niebem, wprowadzony wraz z restrykcjami.

Wraz z raptownym wzrostem zakażeń we Włoszech , nasilają się apele władz o to, by nie wychodzić bez potrzeby z domu i unikać kontaktów towarzyskich. Już po kilku dniach tych apeli można dostrzec w Rzymie pierwsze rezultaty. Handlowa via Nazionale zaczyna pustoszeć już około 17. W sklepach jest mało ludzi, najwięcej na przystankach autobusowych.

Konsekwencji wprowadzonych obostrzeń nie widać w środkach komunikacji miejskiej; dalej są zatłoczone.

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Przeczytaj także