Oszuści wyłudzali pieniądze z funduszu pomocy dla firm

Oszuści wyłudzali pieniądze z funduszu pomocy dla firm

W Niemczech oszuści rejestrowali się jako doradcy podatkowi w ministerstwie gospodarki, posługując się fałszywymi danymi. Wyłudzili pieniądze za pomocą fałszywych wniosków o pomoc dla firm dotkniętych przez lockdown. Teraz ci, którzy potrzebują świadczeń, będą musieli czekać, gdyż wypłaty wstrzymano.

"Państwo postawiło sobie za cel maksymalne utrudnienie oszustw. Przedsiębiorstwa, które zostały dotknięte lockdownem i w związku z tym chcą ubiegać się o wsparcie finansowe, muszą skorzystać z pośrednictwa doradcy podatkowego lub biegłego rewidenta" - pisze dziennik "Die Welt".

Tylko tzw. sprawdzające strony trzecie mogą składać w resorcie gospodarki wnioski o wsparcie dla firm powyżej 5 tys. euro. Aby móc uregulować najpilniejsze rachunki firmy mogą dostać nawet 50 tys. euro i to jeszcze zanim ich wnioski zostaną ostatecznie zatwierdzone, ale tylko na wniosek doradcy podatkowego lub audytora.

Ten system najwyraźniej nie zapewnił jednak bezpieczeństwa. Pod koniec ubiegłego tygodnia resort ministra Petera Altmaiera (CDU) wstrzymał wypłaty zaliczek za listopad i grudzień oraz pomoc pomostową.

Według informacji "Die Welt" oszuści najwyraźniej udawali doradców podatkowych lub audytorów, wkradali się do systemu i bez wiedzy firm prosili w ich imieniu o pomoc, która była następnie przelewana na ich własne konta. Szkody mogą sięgać milionów euro. Federalne ministerstwo gospodarki złożyło w tej sprawie skargę do prokuratury.

W Investitionsbank Berlin (IBB), który zajmuje się wypłatami pomocy w imieniu państwa, rzecznik prasowy potwierdził, że "podczas audytu pod koniec lutego wykryto pierwszy podejrzany przypadek" i zgłoszono go do resortu gospodarki.

Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób domniemanym oszustom udało się wkraść do systemu. W rzeczywistości, aby zarejestrować się jako badająca strona trzecia, trzeba pokonać wiele przeszkód.

Według informacji "Die Welt" obecnie zakłada się, że oszustom nie udało się zarejestrować całkowicie fałszywych tożsamości nieistniejących doradców podatkowych lub audytorów. Zamiast tego najwyraźniej miała miejsce kradzież tożsamości, podczas której dane obecnych audytorów zostały skradzione i zmienione, aby móc przechwycić dane dostępowe.

Rzecznik ministerstwa gospodarki powiedział, że mamy do czynienia ze "sporą energią przestępczą". Nie odpowiedział na pytania dotyczące szczegółów domniemanego oszustwa i wysokości szkód.

"Oprócz potencjalnych milionowych kosztów dla wszystkich podatników, oszuści sprawili również, że tysiące przedsiębiorstw będzie musiało jeszcze dłużej czekać na tak bardzo potrzebne środki pomocowe. Na razie nie wiadomo, kiedy płatności (...) będą mogły zostać wznowione" - pisze "Die Welt".

Ministerstwo gospodarki podkreśla, że z prawnego punktu widzenia konieczne jest wstrzymanie wszelkich wypłat do czasu upewnienia się, że żadne pieniądze nie mogą już wypłynąć w sposób nielegalny.

"Rzecznik nie odpowiedział, od jak dawna działa ten przekręt. Istnieją jednak spekulacje, że oszuści mogli składać fałszywe wnioski od miesięcy. To znacznie zwiększyłoby potencjalne szkody" - twierdzi "Die Welt".

Przeczytaj także