PLL LOT podpisały porozumienie w sprawie redukcji zatrudnienia

PLL LOT podpisały porozumienie w sprawie redukcji zatrudnienia

PLL LOT podpisały porozumienie ze wszystkimi związkami zawodowymi w sprawie redukcji zatrudnienia - poinformowała w środę PAP spółka. W pierwszym półroczu 2021 r. przewoźnik ma dostosować zatrudnienie do post-covidowej rzeczywistości. Z firmą rozstanie się nie więcej niż 300 pracowników.

"Polskie Linie Lotnicze LOT podpisały porozumienie ze wszystkimi związkami zawodowymi w sprawie odejść z firmy. W pierwszym półroczu 2021 r. narodowy przewoźnik dostosuje zatrudnienie do post-covidowej rzeczywistości. Oznacza to rozstanie z nie więcej niż trzystoma pracownikami" - przekazał w środę PAP w komunikacie przewoźnik. Jak dodano, chodzi o pięć związków zawodowych działających w LOT

Spółka przekazała, że LOT tworzy obecnie ok. 8 tys. miejsc pracy bezpośrednio oraz w związanych z nim spółkach serwisowo-obsługowych.

"Na mocy zawartego porozumienia przewoźnika opuści do 300 pracowników, z czego ok. połowa odejdzie w pierwszych dwóch kwartałach tego roku. W ciągu kolejnych dwóch lat ze spółką pożegna się ok. 150 osób, które osiągną w tym czasie wiek emerytalny" - czytamy.

Przewoźnik tłumaczy, że dostosowanie zatrudnienia do post-covidowego rynku wymusiły zatwierdzone przez Komisję Europejską i uwarunkowane unijnymi przepisami zasady pomocy publicznej.

"Dziękuję związkom zawodowym za konstruktywną współpracę i osiągnięte porozumienie. Rozstanie z niektórymi naszymi pracownikami to jedna z najtrudniejszych decyzji realizowanych przeze mnie jako menedżera. Jest ona niezbędna, by uchronić większość zespołu i zapewnić stabilizację PLL LOT" – powiedział cytowany w komunikacie prezes PLL LOT Rafał Milczarski.

LOT podkreśla, że spółka "musi osiągnąć efektywność ekonomiczną, co w obecnej sytuacji wiąże się z optymalizacją działalności". "Relatywnie niewielkie ograniczenie zespołu możliwe jest dzięki oszczędnościom poczynionym przez LOT w innych obszarach, a przede wszystkim w kosztach leasingu samolotów" - czytamy.

W pierwszej kolejności przewidziano możliwość dobrowolnego zgłaszania się pracowników chcących odejść ze spółki, w tym osób, które w ciągu najbliższych dwóch lat osiągną wiek emerytalny.

W drugiej kolejności odejdą osoby dobrane na podstawie transparentnych i obiektywnych kryteriów. Dla tych pracowników przewoźnik przewidział dodatkowe świadczenia pieniężne oraz działania aktywizujące, które pomogą odnaleźć się na rynku pracy.

Z końcem ub.r. zarząd PLL LOT wysłał list do pracowników, w którym poinformował, że spółka będzie musiała rozstać się z niektórymi pracownikami. Redukcje obejmą łącznie nie więcej niż 300 osób.

Rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski w ubiegłym tygodniu potwierdził PAP, że w ramach dostosowania poziomu zatrudnienia LOT opuści do 300 etatowych pracowników. "Od ubiegłego roku zakończono też współpracę z ok. 200 osobami świadczącymi usługi na rzecz LOT w ramach umów z podmiotami zewnętrznymi (tzw. B2B)" - mówił wówczas.

Jak tłumaczył Moczulski, pracownicy opuszczający PLL LOT otrzymają ponadstandardowe pakiety wsparcia obejmujące odprawy, wsparcie doradcze. Te osoby, które ze względu na pandemię miały zmniejszony wymiar czasu pracy, otrzymają świadczenie finansowe w takim wymiarze, jakby pracowały na cały etat.

Największy związek zawodowy w LOT, czyli Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego, w piśmie z 8 stycznia br. informował, że w jego opinii "planowane zwolnienia są niezasadne".

LOT wskazał w środowym komunikacie, że w ciągu ostatnich pięciu lat przewoźnik odnotował dynamiczny wzrost.

"Przeszło dwukrotnie zwiększyła się liczba przewiezionych pasażerów: z 4,3 mln w 2015 r. do 10,4 mln w 2019 r. Dwukrotnie wzrosła też liczba samolotów, z 39 do 80, a przychody w 2019 r. wyniosły niemal 7,4 mld zł wobec 3 mld zł w 2015 r. Zatem nawet po planowanych ograniczeniach w zatrudnieniu LOT pozostanie większym przewoźnikiem niż był pięć lat temu" - wskazał LOT.

Jednocześnie linia podkreśliła, że rok 2020 "był najgorszym w historii światowego lotnictwa".

"Według prognoz IATA branża będzie odczuwać skutki pandemii jeszcze przez wiele lat, a poziom ruchu lotniczego z 2019 r. nie powróci wcześniej niż za cztery lata. W tym roku liczba przewiezionych pasażerów będzie o 38 proc. niższa niż w 2019. Wprost przekłada się to na kondycję finansową branży. Szacuje się, że jej globalne straty netto wyniosą 118 mld dol. w 2020, a w 2021 - 38 mld dol" - czytamy.

W 2019 r. LOT przewiózł na pokładach swoich samolotów rekordową liczbę 10 mln pasażerów. W 2020 r. planował m.in uruchomienie dalekodystansowych rejsów do Waszyngtonu i San Francisco oraz przewiezienie ok. 12 mln osób.

Właścicielem 100 proc. akcji PLL LOT jest Polska Grupa Lotnicza. Jedynym akcjonariuszem PGL jest Skarb Państwa, a prawa z akcji w tej spółce wykonuje Minister Aktywów Państwowych. (PAP)

Przeczytaj także