Rynek perfumeryjny nie stracił w czasie pandemii

Rynek perfumeryjny nie stracił w czasie pandemii

Chociaż restrykcje sanitarne, zwłaszcza te dotyczące galerii handlowych, mocno uderzyły w sieci perfumerii, to duże firmy zwiększyły swe udziały rynkowe - informuje w środę "Rzeczpospolita".

Dziennik pisze, że pandemia zabrała w minionym roku ponad pół miliarda złotych ze stabilnie rosnącego w ostatnich latach rynku perfumeryjnego.

"Jak wynika z udostępnionych +Rzeczpospolitej+ danych firmy badawczej Euromonitor International, po 24-proc. spadku tego rynku w ubiegłym roku, w 2021 r. branży nie uda się jeszcze wrócić do poziomu sprzedaży z 2019 r., gdy Polacy zostawili w perfumeriach prawie 2,4 mld zł. Tegoroczne przychody mają być wciąż o ok. 10 proc. mniejsze" - czytamy.

Był to w dużej mierze skutek restrykcji sanitarnych, które odbiły się na całym handlu specjalistycznym, w tym odzieżowym, obuwniczym, jubilerskim czy kosmetycznym - tłumaczy gazeta.

Spadek sprzedaży artykułów z kategorii "beauty" odczuła największa w Polsce sieci drogerii Rossmann. Jednak, według dziennika, pandemia może być dla niej okazją do zwiększenia udziału w rynku. W zeszłym roku sieć otworzyła prawie setkę sklepów i ma ich już 1500, a pomimo spadającego rynku zwiększyła przychody ze sprzedaży do 10,4 mld zł, czyli o 0,6 mld zł w porównaniu z 2019 r.

"Według Euromonitor Int. udziały w rynku zwiększyli w ub. roku dwaj główni gracze w Polsce. Do ok. 31 proc., prawie o 1 pkt proc., wzrósł udział firmy Douglas, która w 2020 r otworzyła pięć nowych placówek, zwiększając ich liczbę do 145. (...). Do ponad 27 proc. wzrósł udział wicelidera branży, Sephory, która ma 90 perfumerii i akurat w marcu 2020 r. uruchomiła nową platformę online" - informuje "Rzeczpospolita". (PAP)

Przeczytaj także