Ryzyko kredytowe na skutek pandemii dużym problemem banków

Ryzyko kredytowe na skutek pandemii dużym problemem banków

Ryzyko kredytowe na skutek pandemii jest wciąż dużym problemem sektora bankowego, więc banki będą nadal dokonywać rezerw kredytowych z tym związanych - wskazuje Deloitte, podkreślając, że największe kłopoty ze spłatą kredytów mogą mieć klienci korporacyjni.

Jak zauważono w informacji Deloitte na temat konferencji „Zarządzanie ryzykiem i kapitałem w bankach” w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego, odpisy na ryzyko kredytowe dokonane przez europejskie banki w ciągu dziewięciu miesięcy ubiegłego roku były ponad dwa razy większe niż w całym roku 2019. W Polsce, porównując rok do roku, poziom ten był nieco niższy i wynosił około 50 proc. więcej niż rok wcześniej.

"Banki dokonały najwięcej odpisów w pierwszym i drugim kwartale ubiegłego roku. Te dane dotyczą zarówno Polski, jak i całej Europy. W trzecim kwartale sytuacja ustabilizowała się na tyle, że liczba dokonywanych rezerw ze względu na ryzyko kredytowe wynosiła około 30 proc. poziomu z pierwszych trzech miesięcy 2020 roku" – wskazał Przemysław Szczygielski z Deloitte, cytowany w informacji prasowej. W jego ocenie polskie banki w nieco mniejszym stopniu dokonywały odpisów ze względu na ryzyko kredytowe niż największe banki w Europie ze względu na lepszy od krajów Europy Zachodniej stan polskiej gospodarki. Wyjątkiem był bank Pekao S.A, w którym wskaźnik wzrostu kosztu ryzyka wyniósł 2,2 rok do roku, w stosunku do średniej rynkowej wynoszącej ok. 1,5.

Jak zauważono w informacji Deloitte, to, że najwięcej odpisów dokonano w pierwszym i drugim kwartale ubiegłego roku miało źródło przede wszystkim w niepewnej sytuacji gospodarczej. "Były to rezerwy wynikające z analizy przewidywanych danych makroekonomicznych niż z rzeczywistych problemów klientów. Główne wskaźniki, czyli spadek PKB i poziom bezrobocia, z jednej strony były wtedy pesymistyczne, a z drugiej bardzo różniły się od siebie. Trzeci kwartał pokazał, że obawy te były nieco na wyrost, ale żaden z banków nie zdecydował się na uwolnienie zawiązanych wcześniej rezerw" – oceniła wiceprezes zarządu Banku Handlowego Barbara Sobala, cytowana w informacji Deloitte.

Według Deloitte zdaniem uczestników debaty, banki nie obawiają się problemów ze spłacaniem kredytów przez klientów indywidualnych, ale przede wszystkim przez klientów korporacyjnych, którzy przez ostatnie miesiące korzystali z pomocy rządowej, a także moratoriów kredytowych.

"Dopiero, gdy ta pomoc się skończy, będzie można ocenić prawdziwą skalę problemów z regulowaniem spłaty kredytów przez polskie firmy. Są oczywiście branże, które są beneficjentami ostatnich miesięcy, jak chociażby e-commerce czy magazyny. Po drugiej stronie znajduje się inna część branży nieruchomości komercyjnych, na przykład hotele, galerie handlowe czy biura. I to one mogą mieć problem z uregulowaniem swoich należności kredytowych, szczególnie, gdy nie będą już objęte pomocą z Tarczy PFR" – zauważył wiceprezes zarządu mBanku SA Marek Lusztyn, cytowany w informacji Deloitte.

Część firm, na skutek braku przychodów i kurczących się oszczędności, może mieć problemy z płynnością finansową.

Zdaniem prezesa zarządu Biura Informacji Kredytowej Mariusza Cholewy, z tego powodu należy dokładnie przeanalizować to, kto i jakiej pomocy potrzebuje. "Nawet w obrębie jednego sektora, sytuacja potrafi się różnić. Dziś widzimy jednak, że to w handlu i usługach istnieje największe niebezpieczeństwo problemów ze spłatą kredytów" – ocenił Cholewa, cytowany przez Deloitte.

W informacji Deloitte zauważono także, iż Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej, a dokładnie MSSF9, nie wprowadziły jednolitego podejścia do odpisów bankowych. Banki używają więc różnych prognoz makroekonomicznych, co w naturalny sposób prowadzi do różniących się od siebie kosztów ryzyka w poszczególnych instytucjach.

Uczestnicy panelu „Ryzyko pogorszenia jakości aktywów banków” wskazali - pisze Deloitte - że ujednolicenie parametrów makroekonomicznych, takich jak stopa bezrobocia czy PKB, stosowanych do szacowania poziomu odpisów, byłoby bardzo pomocne i pokazywałoby w znacznie bardziej klarowny sposób, jaka jest skala tego zjawiska. Równocześnie pozostawienie bankom możliwości elastyczności w modelowaniu, pozwoliłoby na uwzględnienie specyfiki portfela danej instytucji, a tym samym na lepsze odzwierciedlenie ryzyka w sprawozdaniu finansowym.

Raport Deloitte “2021 Banking and Capital Markets Outlook. Strengthening Resilience, Accelerating Transformation” przewiduje, że należy spodziewać się dodatkowo odpisów ze względu na ryzyko kredytowe związane z COVID-19 w przyszłości na poziomie tych, które zostały już utworzone w 2020 r., ale będą one rozłożone w czasie. Hipotezy te potwierdzają dane BIK, wskazujące na rosnącą ostrożność banków w udzielaniu kredytów i jednocześnie pierwsze pojawiające się większe wolumeny kredytów przeterminowanych. Przedstawiciele sektora bankowego również spodziewają się, że problemy firm, które nie przetrwają kryzysu spowodują, że banki będą zmuszone do tworzenia kolejnych odpisów. Mogą się one pojawić jeszcze w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Zdaniem Przemysława Szczygielskiego z Deloitte, pytaniem pozostaje, czy ryzyko kredytowe, choć dobrze znane ekspertom od bankowości, dokładnie opisane i przeanalizowane, nie zagrozi stabilności sektora. "Poziom kredytów NPL, sam w sobie nie będzie stanowił problemu, ale przy braku funkcjonującego rynku obrotu wierzytelnościami, banki będą musiały poprawić efektywność i wydolność własnych procesów. Może być to również droga do poprawy rentowności, choć na polskim rynku spodziewany się jednak, że będzie to impuls do odbudowy rynku obrotu przeterminowanymi wierzytelnościami" – zwrócił uwagę ekspert.

W ocenie Deloitte, uczestnicy panelu byli zgodni, że przy rosnącym portfelu kredytów przeterminowanych, banki będą starać się odstępować je podmiotom trzecim, specjalizującym się w odzyskiwaniu wierzytelności. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś

Przeczytaj także