Zima i wczesna wiosna nieciekawe na rynku pracy

Zima i wczesna wiosna nieciekawe na rynku pracy

Zima i wczesna wiosna będą nieciekawe na rynku pracy, a druga połowa roku dużo lepsza - ocenili analitycy ING odnosząc się do danych GUS. Dodali, że są optymistyczni, jeżeli chodzi o wzrost wynagrodzeń w tym roku.

Jak podał w środę Główny Urząd Statystyczny, przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w styczniu wyniosło 5 tys. 536,80 zł, co oznacza wzrost o 4,8 proc. rdr. Dodał, że zatrudnienie w tym sektorze rdr spadło o 2,0 proc.

Analitycy ING Rafał Benecki i Dawid Pachucki w komentarzu do danych GUS wskazali, że w styczniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 4,8 proc. r/r wobec 6,6 proc. r/r wzrostu w grudniu. Dodali, że styczniowy wynik był nieco lepszy niż konsensus (+4,6 proc.). Dodali, że na minus z kolei zaskoczyło zatrudnienie, w styczniu w sektorze przedsiębiorstw spadło o 2,0 proc. r/r, a konsensus zakładał spadek o 1,1 proc.

Zdaniem analityków wyraźnie niższe tempo wzrostu wynagrodzeń w styczniu niż w grudniu, w ujęciu r/r, to m.in. efekt 3,1 proc. r/r spadku w sekcji „zakwaterowanie i gastronomia” oraz 2,0 proc. r/r spadku wynagrodzeń w sekcji „Działalność związana z kulturą, rozrywką i rekreacją”. "To obszary gospodarki, które najbardziej cierpią na przedłużaniu restrykcji w związku z trudną sytuacją epidemiczną" - zaznaczyli.

Dodali, że wyraźnie gorszy wynik zatrudnienia to z kolei efekt dwóch czynników. Jak podali, pierwszy związany jest coroczną aktualizacją przez GUS próbki badanych przedsiębiorstw, co w tym roku istotnie zmieniło obraz relatywnie pozytywnych tendencji z drugiej połowy 2020, które wskazywały na systematyczny wzrost etatów w ujęciu m/m. "Drugi czynnik związany jest z utrzymaniem zaostrzonych restrykcji dla handlu w styczniu, czego skutkiem było m.in. zakończenie i nieprzedłużenie w styczniu 2021 r. umów terminowych, po wzroście popytu na sezonowych pracowników w związku z przejściowym otwarciem galerii handlowych w grudniu" - napisali w komentarzu.

Jak podali, w konsekwencji w styczniu zatrudnienie spadło o 14,5 tys. etatów względem grudnia, a typowa sezonowa zmiana w tym okresie to wzrost zatrudnienia (w styczniu 2020 r. wyniósł on 45 tys. etatów).

"Ostrożnie interpretujemy te dane z uwagi na mocny, techniczny charakter dostosowania próby firm, jaki występuje w styczniu. W czasie dobrej koniunktury liczba firm spełniających warunek (powyżej 9 zatrudnionych) mocno rośnie, stąd w styczniu mamy zwykle mocny wzrost zatrudnienia m/m. W czasie spowolnienia ten efekt jest słabszy (wtedy wzrost zatrudnienia m/m w styczniu jest mniejszy)" - zaznaczyli. Podkreślili, że tym razem nastąpił spadek zatrudnienia.

Przypomnieli, że ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2004 r., a więc w czasie, kiedy rynek pracy był istotnie słabszy. "Te dane traktujemy ostrożnie z uwagi na techniczny charakter dostosowania, niemniej jednak to raczej sygnał ostrzegawczy, wskazujący że dostosowanie zatrudnienia w warunkach przedłużających się lockdownów może jeszcze potrwać" - ocenili. Wskazali, że zima i wczesna wiosna będą nieciekawe na rynku pracy, a druga połowa roku dużo lepsza.

Według analityków ING całoroczne tempo zatrudnienia będzie zależeć od tempa otwierania, a potem odbicia gospodarki, oraz sytuacji najbardziej wrażliwych sektorów. "Pozostajemy optymistyczni, jeżeli chodzi o wzrost wynagrodzeń w tym roku" - napisali. (PAP)

Przeczytaj także