Poważniejsze skutki dla rynku pracy dopiero od listopada

Poważniejsze skutki dla rynku pracy dopiero od listopada

Poważniejsze skutki dla rynku pracy zauważymy dopiero w listopadzie - ocenili eksperci Pekao, odnosząc się do danych GUS. Ich zdaniem, kluczową kwestią dla rynku pracy w kolejnych miesiącach będzie dalszy postęp pandemii.

Jak podał w czwartek GUS, w październiku przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło w ujęciu rocznym o 1 proc. rdr wobec spadku o 1,2 proc. rdr w poprzednim miesiącu. Konsensus prognoz zakładał nieznacznie gorszy scenariusz – spadek o 1,1 proc.

Z komunikatu GUS wynika, że przyrost przeciętnego zatrudnienia w październiku był konsekwencją dalszego wydłużania wcześniej skróconego czasu pracy, ale także nowych przyjęć do pracy, jednak wpływ tego pierwszego czynnika jest już marginalny. Już we wrześniu zmiana przeciętnego zatrudnienia była bliska zmianie liczby pracujących - zaznacza.

Jak wskazuje biuro analiz Banku Pekao, obserwując rozwój drugiej fali pandemii koronawirusa, wrzesień był ostatnim miesiącem solidnego przyrostu zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w ramach odbudowy rynku pracy po wiosennym „lockdownie”.

"Działanie tarcz antykryzysowych, owszem złagodziło spadek zatrudnienia, ale przed drugą falą rynek pracy nie zdążył się jeszcze dobrze rozpędzić. Wyraźny wzrost liczby nowych zakażeń COVID-19 w październiku i idące za tym wprowadzane restrykcje związane np. z wyłączeniem funkcjonowania niektórych branż (np. fitness, rekreacja i kultura, gastronomia) przełożą się co najmniej na ponowne redukcje wymiaru etatu, a część osób zostanie po prostu zwolniona" - podano.

Jednak - jak wskazano - większość październikowych obostrzeń weszło w życie w drugiej części października, dlatego poważniejsze skutki dla rynku pracy zauważymy dopiero w listopadzie.

Analitycy przyznali, że dane za październik, w obecnie dynamicznie zmieniającym się środowisku, są już historyczne. Dzisiaj dostajemy coraz więcej informacji świadczących o tym, że szczyt II fali pandemii mamy już prawdopodobnie za sobą - wskazali.

Przyznali jednak, że wychodzenie z obecnie obowiązujących restrykcji będzie powolne. "Minister zdrowia oświadczył, że do 29 listopada nie będzie wprowadzanych nowych obostrzeń, ale też obecne pozostaną dalej w mocy. Oczywiście kluczową kwestią dla rynku pracy w kolejnych miesiącach będzie dalszy postęp pandemii" - poinfomorwało Pekao.

Jak wskazali eksperci, przedłużanie się obecnego „mini-lockdownu” będzie wywierać coraz większą presję na pracodawców, co może skutkować falami upadłości i zwolnieniami grupowymi. Z drugiej strony perspektywa wprowadzenia na rynek szczepionki może zachęcać firmy do „chomikowania” pracowników w nadziei na nie tak odległe już w czasie wznowienie działalności na normalnych warunkach.

Analitycy Pekao odnieśli się również do danych o wzroście wynagrodzeń o 4,7 proc. rdr wobec skoku o 5,6 proc. rdr we wrześniu, wskazując, że dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw w dobie pandemii utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie.

Jednocześnie wskazali, że komunikat GUS nie dostarcza szczegółowych informacji co do struktury dynamiki płac. Podobnie jak w przypadku zatrudnienia, wprowadzane w październiku restrykcje powinny skutkować od listopada osłabieniem dynamiki wynagrodzeń.

Dodali, że przy utrzymującej się dużej niepewności należy się jednak liczyć z utrzymującą się obniżoną dynamiką wynagrodzeń w kolejnych miesiącach. "Z kolei na początku przyszłego roku oczekujemy dodatkowego, przejściowego spadku dynamiki płac ze względu na złagodzony dodatni efekt bardzo wysokiej podwyżki płacy minimalnej w 2020 r." - ocenia Pekao. (PAP)

Przeczytaj także