Chantal Delsol: Europa Środkowa dostrzega ograniczenia nowoczesności

Chantal Delsol: Europa Środkowa dostrzega ograniczenia nowoczesności

W przeciwieństwie do Zachodu, który promuje "ślepą, euforyczną" nowoczesność, Europa Środkowa nowoczesności nie odrzuca, ale dostrzega jej ograniczenia – pisze w czwartkowym wydaniu dziennika „Le Figaro” katolicka filozofka prof. Chantal Delsol.

Autorka artykułu boleje nad nieznajomością myśli i kultury środkowoeuropejskiej na Zachodzie, który tę część kontynentu traktuje jej zdaniem jak prowincję. „Prowincja wie wszystko o stolicy, ale stolicy nic nie interesuje w prowincji” – pisze Delsol i przywołuje myśl Czesława Miłosza „Możemy stanąć na głowie, nawet tego nie zauważą”.

Ta jednostronna relacja wynika z tego, że po roku 1989 Europa Środkowa, która ma za sobą doświadczenie dwóch totalitaryzmów, rozwinęła inną nowoczesność niż Zachód – tłumaczy Delsol.

„Wszechmocna nowoczesność Zachodu jest ślepa, ponieważ jest euforyczna” – pisze filozofka. „(Zachodnia) etyka jest leciutka jak motylek, charakteryzuje się wiarą, że wszyscy mogą być szczęśliwi, jeśli tylko wolni będą od wszelkich zobowiązań”, tymczasem „etos (mieszkańców Europy Środkowej - PAP), w którym nakładają się na siebie solidarność i wierność, jest pełen powagi, a nawet tragiczny” - dodaje.

A to dlatego, że komunizm pokazał im w pełnej skali, jakie mogą być „perwersje nowoczesności”, podczas gdy Zachód cieszył się dziesięcioleciami beztroskiego dobrobytu, który pozwalał wierzyć, że „wszystko jest dozwolone i wszystko jest możliwe”.

Komunizm to, jak pisze autorka, „najdalej wysunięta rafa odczłowieczonej władzy”, a „odczłowieczenie to cecha pozbawionej hamulców nowoczesności”. Ocenia, że „komunizm na Wschodzie i kapitalizm na Zachodzie mają wspólne rysy”.

„Ta sama wszechobecna i wszechmogąca biurokracja. Walka klas zastąpiona arogancją instytucji wobec obywatela. Nierozumny zachwyt młodością w oficjalnych przemówieniach (…) Uniformizacja. I najgorszy z tych wspólnych mianowników – brak szacunku dla człowieka i jego życia prywatnego” – cytuje Delsol Milana Kunderę i zauważa, że „perwersja myśli u Łysenki (sowiecki agrobiolog, twórca pseudonaukowych teorii przeczących istnieniu genów - PAP) analogiczna jest do dzisiejszych eksperymentów mających obalić ojcostwo”.

Przypominając tradycje romantyczne narodów Europy Środkowej, filozofka podkreśla troskę tamtejszych intelektualistów o „odpowiedzialność jednostki wobec wspólnoty, do której należy”. Dlatego, jak przekonuje, są one w stanie „uniknąć ekscesów wszechmocnej racjonalności”. „Wiedza to nie tylko odkrywanie tajemnic nauki, to również odkrywanie misterium” – podkreśla.

Te narody – twierdzi – nie chcą rozumieć „nieograniczonej wolności, w której nie liczy się dola człowiecza ani prawo naturalne”. Dlatego „świat, w którym człowiek zadowala się jedynie troską o przetrwanie, jest dla nich niepełny”.

Delsol nie wyklucza, że za jakiś czas „intelektualny krajobraz Europy Środkowej” upodobni się całkowicie do zachodnioeuropejskiego. „Kuszące jest wezwanie zachodniego postmodernizmu, który na wszystko zezwala i wszystko uprawomocnia, który obiecuje wolność bez odpowiedzialności” - ocenia.

„Tym bardziej – przekonuje filozofka – że Zachód, niby narkoman, który zawsze stara się przyciągnąć kompanów, robi wszystko, by innych do siebie upodobnić”. Jej zdaniem „fascynujące jest”, jak Zachód próbuje zwalczać cywilizacyjny konserwatyzm Europy Środkowej i Wschodniej. Dając przykład przyznania literackiej Nagrody Nobla Oldze Tokarczyk, twierdzi, że „na Zachodzie celebruje się i wynagradza jedynie osobistości postmodernistyczne”.

Swój wywód podsumowuje alternatywą: albo w ten sposób uda się doskonale "uzachodnić" obie części Europy, albo Europie Środkowej uda się doprowadzić Zachód do "refleksji nad jego błądzeniem”. (PAP)

 

Przeczytaj także