W styczniu na podkarpaciu nie zgłoszono zwolnień grupowych

W styczniu na podkarpaciu nie zgłoszono zwolnień grupowych

W styczniu br. podkarpaccy pracodawcy nie zgłosili żadnych zwolnień grupowych. To dobry prognostyk – uważa dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie Tomasz Czop. Dodał, że w ub.r. takiego miesiąca nie było.

Czop w rozmowie z PAP podkreślił, że miesiące bez zgłoszeń zwolnień grupowych zdarzały się m.in. w 2019 r. i 2018 r. „Natomiast w minionym roku, w każdym miesiącu mieliśmy zgłoszenia od pracodawców o zwolnieniach grupowych. Ale wiadomo, że to był nietypowy rok” – powiedział.

Zdaniem Czopa brak zgłoszeń zwolnień grupowych w styczniu br. może świadczyć m.in. o tym, że sytuacja dużych i średnich firm się poprawiła na tyle, że kolejne zwolnienia nie są konieczne.

Dyr. rzeszowskiego WUP zaznaczył też, że nie wszyscy lokalni pracodawcy decydują się na zgłoszenie zwolnień do powiatowych urzędów pracy. „Faktem pozostaje, że nie wszyscy pracodawcy są do tego uprawnieni w myśl przepisów ustawy o zwolnieniach grupowych” – dodał.

Czop tłumaczy, że aby zwolnienie zaklasyfikować jako „grupowe” pracodawca powinien spełnić kilka warunków. Wśród tych warunków jest m.in. to, że musi zatrudniać co najmniej 20 pracowników czy to, że planowane zwolnienie obejmuje minimum 10 proc. pracowników, gdy pracodawca zatrudnia co najmniej 100 jednakże mniej niż 300 pracowników.

Na Podkarpaciu, jak wynika z danych WUP, znaczna część podmiotów gospodarczych zatrudnia do 5 osób, w tym duża część to firmy prowadzące jednoosobową działalność. Jak zauważył Czop, ta sytuacja ma swoje zalety, ponieważ firmy mikro łatwiej przystosowują się do trudnej sytuacji. „Nie bez znaczenia było też wsparcie oferowane w ramach rządowych Tarcz Antykryzysowych” – powiedział.

W 2020 r. liczba bezrobotnych na Podkarpaciu wzrosła o 11,9 tys. osób. Bezrobocie na koniec ub.r. wyniosło 9,1 proc. (PAP)

autor: Wojciech Huk

 

Przeczytaj także