Restauratorzy próbują ratować swoje lokale "gastronomicznymi szaleństwami"

Restauratorzy próbują ratować swoje lokale "gastronomicznymi szaleństwami"

Ponad połowa portugalskich restauratorów rozważa zamknięcie swojego lokalu z powodu drastycznego spadku obrotów podczas epidemii koronawirusa. Szansą dla części sektora są “gastronomiczne szaleństwa”, czyli możliwość zaproponowania nietypowej oferty.

Jak wynika z cytowanych przez telewizję SIC szacunków Krajowego Stowarzyszenia Restauratorów, ponad 75 proc. właścicieli placówek gastronomicznych w Portugalii rozważa w 2021 r. zwolnienia załogi, a 50 proc. obawia się bankructwa. Za słabe wyniki swoich lokali winią głównie restrykcje epidemiczne.

Potwierdzający statystyki organizacji branżowych ekspert gastronomiczny z Lizbony Miguel Pinto mówi, że tylko niewielka część przedsiębiorców zdołała przestawić się w warunkach Covid-19 na inny typ aktywności biznesowej.

“Najwięcej z nich uruchomiło sprzedaż gotowych posiłków na wynos, zamykając część restauracyjną lokalu i koncentrując na rozwijaniu kuchni oraz logistyki” - powiedział PAP Pinto.

Doradca gastronomiczny stwierdził, że epidemia zmusiła wielu gastronomów do większej kreatywności, np. wprowadzania do oferty nietypowych potraw czy usług uatrakcyjniających jadłospis. Jako przykład podał możliwość wynajęcia po posiłku przewodnika po mieście.

“W Lizbonie takich atrakcji jest wiele, np. możliwość oprowadzania konsumentów po szlakach związanych z kręconymi w stolicy filmami, reklamami, mrocznymi zaułkami lub muralami” - dodał Pinto.

Portugalski ekspert dodał, że restauratorzy mają świadomość, że “duże szaleństwa mogą pomóc w biznesie”.

“Przykładem jest właściciel restauracji Palato w Matosinhos koło Porto, który ograniczony godziną policyjną nie mógł zorganizować w swoim lokalu zabawy sylwestrowej. Postanowił jednak ogłosić w internecie organizowanie powitania Nowego Roku wspólnie z Australijczykami. W ciągu dnia transmitował w swoim lokalu wydarzenie z Antypodów, w rezultacie czego zapewnił sobie pełny lokal oraz zyski” - dodał Pinto.

Przeczytaj także