Były kolejarz dostał Grammy; pierwszy taki sukces w historii kraju

Były kolejarz dostał Grammy; pierwszy taki sukces w historii kraju

Ojciec mówi, znajdź sobie jakąś pracę – opowiadał Imanbek Zejkenow czyli DJ Imanbek, który otrzymał tegoroczną nagrodę Grammy za najlepszy remiks. Zanim to się stało, pracował na stacji kolejowej w 70-tysięcznym miasteczku Aksu w Kazachstanie.

„Co dokładnie robiłem? Podstawiałem specjalne klocki pod koła pociągu, żeby nie odjechał” – opowiadał telewizji Dożdż. Zejkenow uczył się w szkole kolejowej i pracował na stacji. W wolnych chwilach robił remiksy i wrzucał je do sieci społecznościowych, gdzie miał kilkuset znajomych.

„To pierwszy Kazach z Grammy w historii Grammy i w historii Kazachstanu” – żartował prowadzący rosyjskiego gwiazdorskiego tele-show Iwan Urgant, witając Zejkenowa w studio.

„Obudziłem się rano, a tam chyba z 90 nieodebranych. Wśród nich był pewnie prezydent Kazachstanu” – mówił DJ Imanbek. Później przeczytał w mediach, że prezydent publicznie mu pogratulował.

W 2019 r. Imanbek poświęcił dwie i pół godziny na zremiksowanie utworu „Roses” amerykańskiego rapera Saint Jhna. To, co zdarzyło się później, było nieoczekiwane – utwór rozniósł się po internecie, podbił TikToka, trafił na czołówkę amerykańskich notowań Hot100 Billboard i na inne listy z muzyką klubową. Był w topach w Kanadzie, Australii, Irlandii, Wielkiej Brytanii.

Dzisiaj na YouTube jego remiks „Roses” ma blisko 148 mln wyświetleń, a sądząc po komentarzach, wielu fanów tego utworu, nawet nie miało świadomości, że oryginalna wersja brzmiała zupełnie inaczej.

Jego sukces wywołał euforię na przestrzeni byłego ZSRR, jednak sam Zejkenow – przynajmniej na razie – pozostaje zwykłym chłopakiem z Aksu. Pierwszej umowy z litewską firmą muzyczną, nie podpisał, bo, jak tłumaczył, nie zna angielskiego i „nie chciało mu się jej tłumaczyć”. W końcu podpisał kontrakt z rosyjską firmą Effective Records.

Po nominacji do Grammy, o której dowiedział się, gdy jechał po Aksu swoją ładą priora (kupioną zresztą już po pierwszych sukcesach muzycznych), wystąpił w rosyjskiej telewizji państwowej przez wideołącze na tle zielonkawej tapety w kwiaty, takiej samej jaką można znaleźć w typowych mieszkaniach w Rosji, Kazachstanie czy Białorusi.

„Ojciec do tej pory mi mówi, żebym znalazł sobie jakąś pracę. Nie mówię mu dokładnie, ile zarabiam” – opowiadał portalowi Liter.kz. Za koleją, z której zrezygnował dla muzyki, „nie tęskni”.

Mieszka z rodzicami i, jak przyznał, „dopiero niedawno dowiedział się, czym się różni gotowanie od smażenia”. „Ja nie umiem gotować, co najwyżej zupkę chińską” – śmiał się.

W rodzinnym Aksu, jak opowiadał na antenie telewizji Dożdż, nikt szczególnie nie reaguje, gdy idzie ulicą. „Tam wszyscy się znają i wiedzą, że zawsze mogą zadzwonić albo napisać. Co innego, gdy trafiam np. do Ałmaty albo Astany – wtedy więcej ludzi prosi o zdjęcie” – mówił.

„Otrzymuję bardzo dużo telefonów, propozycji” – opowiadał w czasie wywiadu dla Radia Energy. Jeszcze przed Grammy zaczął realizować projekty ze znanymi na całym świecie muzykami. Na razie, z powodu pandemii – tylko przez internet. Imanbek nagrał m.in. minialbum z Davidem Guettą i Ritą Orą. „Niektórzy nawet myśleli, że Rita Ora przyjechała do Aksu, bo w nagraniu jest miejsce bardzo podobne do naszych okolic” – opowiadał artysta.

Internet żartuje, że Imanbek jest drugą obok bohatera prześmiewczego (a zdaniem kazachskich władz – obraźliwego) filmu – Borata, Sachy Barona Cohena, postacią, dzięki której Kazachstan stał się sławny. „Amerykanie już nie dopytują, czy to chodzi o +Pakistan+, gdy im mówię, że jestem z Kazachstanu” – napisał jeden z fanów.

„Jeśli Kazachowie otworzą za kilka lat portal czasoprzestrzenny, to w ogóle nikogo to już nie zdziwi” – zażartował internauta pod klipem Imanbeka na Youtube.

Justyna Prus (PAP)