Cyrk "Wiktoria" utknął w Tambowie i chce tam zostać na zawsze

Cyrk "Wiktoria" utknął w Tambowie i chce tam zostać na zawsze

W Tambowie w centrum europejskiej części Rosji z powodu pandemii koronawirusa utknął na cały rok cyrk wędrowny "Wiktoria". Władze pozwoliły artystom zajmować stadion, a rolnicy dowozili paszę dla zwierząt. Teraz cyrk postanowił osiąść w Tambowie na stałe.

Artystów pandemia zastała w Tambowie w marcu 2020 roku i udaremniła im dalsze występy z powodu zakazu imprez gromadzących duże grupy ludzi. Kolejne miesiące, gdy szerzył się koronawirus, cyrkowcy przeżyli wraz z mieszkańcami tego miasta. Władze pozwoliły, by "Wiktoria" pozostała na miejskim stadionie bez płacenia za wynajem, a zarządcy stadionu podłączyli tam światło i prąd, nie żądając opłat.

Gdy zabrakło paszy dla zwierząt, okoliczni rolnicy przywieźli dwie ciężarówki pokarmu. Zwykli ludzie przysyłali - i wciąż przysyłają - datki dla artystów i przynoszą jedzenie. Potrzebne są niemałe kwoty - na utrzymanie zwierząt cyrk potrzebuje co miesiąc 160 tys. rubli (prawie 8,5 tys. PLN) - powiedział dyrektor cyrku Siergiej Chitrow dziennikowi "Rossijskaja Gazieta".

Teraz "Wiktoria" chciałaby osiąść w Tambowie, który okazał się miastem życzliwych i otwartych ludzi. Artyści zwrócili się do władz z prośbą o wyznaczenie stałego miejsca w mieście lub blisko niego, gdzie mogliby występować. Chodzi o obiekt, gdzie prócz ludzi mogłyby rezydować zwierzęta: niedźwiedzie, wilki, lwy, pelikany i strusie.

Cyrku w Tambowie nigdy nie było, a "Wiktoria" chce także zaproponować inne rozrywki, np. ćwiczenia z jazdy konnej dla dzieci, możliwość zaznajomienia się ze zwierzętami, i wreszcie - naukę sztuki cyrkowej. (PAP)