Konsul RP w Stambule Wojciech Rychlewicz pomagał w czasie wojny tysiącom Żydów

Konsul RP w Stambule Wojciech Rychlewicz pomagał w czasie wojny tysiącom Żydów

Konsul generalny RP w Stambule Wojciech Rychlewicz - jak podają "Dziennik Gazeta Prawna", a także izraelski dziennik "Israel Hayom" - podczas II wojny światowej wydawał polskie dokumenty tysiącom żydowskich uchodźców, co umożliwiało im przedostanie się do obu Ameryk i Palestyny.

Historię działalności Wojciecha Rychlewicza w latach sprawowania przez niego misji dyplomatycznej w Turcji podczas II wojny światowej opisał dla piątkowych wydań obu gazet Eldad Beck - berliński korespondent izraelskiego dziennika "Israel Hayom".

"Wojciech Rychlewicz kierował Konsulatem Generalnym RP w Stambule w pierwszych latach II wojny światowej. Wydał setkom, a być może tysiącom Żydów fałszywe zaświadczenia, że są polskimi katolikami. Dzięki temu +oszukał+ systemy migracyjne kilku państw i umożliwił im wyjazd do obu Ameryk oraz Palestyny" - czytamy w artykule zatytułowanym "Konsul-Ratownik".

Działania Rychlewicza, który w czasie wojny ułatwiał wydawanie Żydom wiz, badał Bob Meth - jak zaznaczył izraelski dziennikarz - znany działacz żydowski z Los Angeles. Meth przez lata starał się dowiedzieć, kim był człowiek, który pomógł jego matce, dziadkowi i innym krewnym. "Moja mama Ellen C. Meth, która urodziła się jako Edwarda Wang, jakieś 20 lat temu spisała wspomnienia. I to w nich opowiedziała, jak uzyskali pomoc w Stambule" - wyjaśnił.

W swoich wspomnieniach Ellen C. Meth opisała to, jak ją i jej najbliższych uratował właśnie Rychlewicz. Gdy w czasie wojny przedostali się ze Lwowa przez Odessę do Stambułu, to największą troską jej ojca było wydostanie się z Turcji, a także ratowanie żony Miry, która została w okupowanym Lwowie.

"Jak setki, tysiące innych, byliśmy w Stambule bezpieczni, lecz nie mieliśmy dokąd jechać. (...) Spędzaliśmy dzień za dniem, chodząc od konsulatu do konsulatu, czekając w niekończących się kolejkach tylko po to, by dostać wniosek wizowy do wypełnienia albo porozmawiać z urzędnikiem, który nie miał dla nas żadnych dobrych wieści – żaden kraj nie był skłonny udzielić nam schronienia" – wspominała Ellen Meth.

Wreszcie trafili do Konsulatu Generalnego RP, dzięki znajomemu, który opowiedział im "o 10 tys. brazylijskich wiz czekających na Polaków". "Takie zezwolenie na pobyt można było otrzymać pod jednym warunkiem: że jest się katolikiem" - czytamy w artykule, w którym Eldad Beck opisał również to, w jaki sposób Ellen Meth wraz z ojcem dzięki zaświadczeniom wydanym przez Rychlewicza otrzymali brazylijskie wizy w lipcu 1940 r. To dzięki tym wizom inne państwa zgadzały się na ich wjazd na swoje terytoria.

"Mogę stwierdzić jako fakt, że nie było żadnego wręczania pieniędzy. Jedyne czego żałuję, to że nie pamiętam jego imienia, bo człowiek ten z pewnością zasługuje, by być pamiętanym i uhonorowanym za uratowanie życia setkom Żydów" – stwierdziła Ellen Meth, odnosząc się do działalności Rychlewicza.

W artykule opisane jest też to, w jaki sposób Bob Meth dotarł do informacji o Rychlewiczu, m.in. kontaktując się z obecnym ambasadorem Polski w Turcji Jakubem Kumochem. Dyplomata ten w latach 2016-2020 był ambasadorem RP w Szwajcarii i przyczynił się do upowszechnienia wiedzy o roli Grupy Ładosia, również zaangażowanej w niesienie pomocy Żydom poprzez masowe wystawianie na ich nazwiska paszportów latynoamerykańskich. Po ujawnieniu tej operacji - jak przypominają obie gazety - Instytut Yad Vashem przyznał tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata jednemu z członków Grupy Ładosia - konsulowi Konstantemu Rokickiemu. Dzienniki dodały też, że Yad Vashem rozważa nadanie tego tytułu ambasadorowi RP w Bernie z lat wojny - Aleksandrowi Ładosiowi.

Więcej tego rodzaju dokumentów wystawionych dzięki Rychlewiczowi odnaleziono w Archiwum Akt Nowych. "Wszystkie datowane na lata wojny, większość po francusku, niektóre po turecku i polsku. Znaczna część dokumentów to potwierdzenia wyznania katolickiego dla osób o ewidentnie żydowskich imionach i nazwiskach, jak Salome Rokeach czy Morduch Epsztajn – dowód, że Rychlewicz wiedział, komu wystawia zaświadczenia" - czytamy w artykule, w którym izraelski dziennikarz zwrócił uwagę, że dokumenty te pozwalały oszukać brytyjskie władze, ograniczające wjazd Żydom do kontrolowanej przez nie Palestyny.

"Według naszej wiedzy każdy, kto otrzymał dokumenty wystawione przez Rychlewicza – przeżył, a Turcja, która odmówiła Niemcom zamknięcia polskich przedstawicielstw w 1939 r., nie sprzeciwiała się jego operacji" – tłumaczy ambasador Kumoch, dodając, że do tej pory udało się w tej sprawie zidentyfikować 431 nazwisk, choć z depeszy ówczesnego ambasadora Polski w Turcji Michała Sokolnickiego wynika, że może być ich "parę tysięcy". Jakub Kumoch zwrócił przy tym uwagę, że działania, które realizował Rychlewicz, najprawdopodobniej były znane polskiemu rządowi.

Wojciech Rychlewicz - jak przypominają gazety - urodził się w 1903 r. w Mielnikowcach na terenie dzisiejszej Białorusi. W wieku 17 lat wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1920 r. przeniósł się do Wilna, gdzie zdał maturę i wstąpił na tamtejszą politechnikę – studiował inżynierię wodną.

Szefem Konsulatu Generalnego RP w Stambule został w 1937 r. Pełnił tę funkcję do 1941 r., kiedy to opuścił Turcję tą samą drogą, co żydowscy "katolicy". W Palestynie wstąpił do Armii Andersa, przeszedł z nią szlak bojowy we Włoszech i w randze podporucznika zakończył służbę w Austrii, gdzie zajmował się polskimi uchodźcami. Po 1946 r. Rychlewicz przeniósł się z żoną do Londynu, gdzie mieszkał aż do śmierci. (PAP)