Zdjęcia lotnicze z Powstania Warszawskiego na stronie muzeum

Zdjęcia lotnicze z Powstania Warszawskiego na stronie muzeum

33 fotografie okazujące panoramę stolicy na lewym brzegu Wisły od Opacza do Burakowa m.in. ważne budynki, mosty i stanowiska artyleryjskie można oglądać na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdjęcia wykonano 18 września 1944 r. ze zwiadowczego samolotu sowieckiego.

Fotografie pochodzą ze zwiadu, który został wykonany przez sowiecki samolot 72. Samodzielnego Pułku Zwiadu Lotnictwa 16. Armii Lotniczej. „Przelot odbywał się z południa na północ, od Opacza po Buraków, wzdłuż Wisły nad prawym brzegiem, z dobrze widocznym brzegiem lewym. To 33 fotografie sklejone w taki pięciometrowy ciąg. Na okładce znajduje się logo 16. Armii, nazwiska pilota, nawigatora, rodzaj aparatu fotograficznego, to więc taki konkretny, oryginalny dokument przygotowany przez zwiadowców” – opowiadała PAP kierownik działu ikonografii i fotografii Muzeum Powstania Warszawskiego Joanna Lang.

„Znaleźliśmy te zdjęcia na aukcji internetowej w kwietniu. Było kilku licytujących, bo to naprawdę ciekawy materiał. Nawiązałam kontakt ze sprzedawcą, który był też zainteresowany, by to trafiło do muzeum i udało się wycofać materiał z aukcji. Byliśmy także w kontakcie z Muzeum Niepodległości, gdzie wiedziałam, że są podobne fotografie. I udało nam się potwierdzić, że to fotokopie dokładnie tych zdjęć, potwierdzić ich oryginalność i zakupić je dzięki pomocy sponsora – Fundacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Od tego czasu zdjęcia przeszły wstępną konserwację, oczyszczenie i digitalizację w dużej rozdzielczości. Zostały też dokładnie opracowane, varsavianista rozpoznał, co widać na kolejnych zdjęciach, a historyk opisał tło historyczne” - relacjonowała.

Jak zaznaczyła moment wykonania zdjęć był szczególny. „Trwało powstanie, odbywał się desant berlingowców na Żoliborzu i Czerniakowie, tego dnia po południu były zrzuty amerykańskie. Zdjęcia są bardzo ciekawe, ponieważ tak świetnie widać na nich Warszawę. To nie są fotografie takie typowo lotnicze, z wysokiego pułapu, co daje efekt zupełnie pionowego zdjęcia. Zostały one wykonane ukośnie, co bardzo zmienia percepcję, ułatwia rozpoznanie budynków, bo widzimy ich wysokość. Przelot odbywał się w południe, co zapewniło też świetne oświetlenie”– podkreśliła Lang.

Na zdjęciach widać dokładnie Warszawę i jej przedmieścia. „To więc rejon obecnego Ursynowa, Pałac w Natolinie, Mokotów jeszcze pełen pól, ale także budynki m.in. jedną z redut powstańczych tzw. Pudełko. Potem jest Śródmieście, gdzie widzimy Muzeum Narodowe, Dworzec Główny, zburzoną Pocztę Główną, Pałac Saski, Stare Miasto już wtedy bardzo zburzone, ze zburzonym Zamkiem Królewskim, fragment Pragi. Następnie przelatujemy w stronę Żoliborza i opuszczamy miasto. Można w zasadzie ulica po ulicy oglądać tę Warszawę z połowy września 1944 r.” – mówiła.

„Nieco tajemniczy jest fakt, że brakuje jednego-dwóch zdjęć obejmujących rejon od obecnej ul. Bartyckiej do al. Jerozolimskich. To ważny fragment, ponieważ to jest właśnie Czerniaków, gdzie odbywał się desant berlingowców. Z naszej wstępnej ekspertyzy wynika, że te zdjęcia nie zostały wycofane, tylko wygląda na to, że po prostu ich nie zrobiono z jakichś przyczyn, zapewne politycznych. Całość to więc jak najbardziej taki dokument wojenny. Na fotografiach na czerwono zaznaczono miejsca, gdzie są stanowiska artyleryjskie, okopy, są zaznaczone mosty, czyli zostały opracowane i opisane z punktu widzenia wojskowego” – zaznaczyła Lang.

Jej zdaniem dzięki tym zdjęciom możemy poszerzyć wiedzę m.in. odnośnie terminu zburzenia poszczególnych ważnych budynków. „Zaskakujące jest już tak duże zburzenie Poczty Głównej, która na zdjęciach sierpniowych jest takim miejscem, gdzie powstańcy mieli siedzibę. Dzięki wcześniej już znanym fotokopiom tych zdjęć varsavianiści ustalili też, że Zamek Królewski został wysadzony już przed 18 września. Natomiast Pałac Saski wówczas nadal stał. Na naszej stronie można zobaczyć te fotografie i ich zbliżenia, towarzyszy im opowieść varsavianisty Ryszarda Mączewskiego o tym, co na nich widzimy i krótka interpretacja historyka” - dodała. (PAP)

autor: Anna Kondek-Dyoniziak