Bloger zatrzymany w sprawie starcia na granicy z Indiami

Bloger zatrzymany w sprawie starcia na granicy z Indiami

Policja w Chinach zatrzymała popularnego blogera za komentarze na temat ubiegłorocznego starcia na spornej granicy z Indiami w dolinie rzeki Galwan. Bloger kwestionował m.in. oficjalne informacje władz ChRL na temat liczby ofiar śmiertelnych tej potyczki. 38-letni bloger, którego w sieci społecznościowej Weibo obserwowało 2,5 mln użytkowników, jest wśród co najmniej siedmiu osób zatrzymanych dotychczas w Chinach za rzekomo niewłaściwe uwagi w sprawie incydentu na granicy – podał we wtorek portal BBC. Władze miasta Nankin oceniły, że Qiu Ziming „złośliwie zniekształcił prawdę” na temat potyczki w sposób uwłaczający czterem poległym w niej chińskim żołnierzom, którzy zostali pośmiertnie odznaczeni za bohaterską obronę granicy. Czerwcowa bitwa w dolinie Galwanu był najpoważniejszym incydentem na spornej granicy chińsko-indyjskiej od około 50 lat. Nie padły strzały, ale w walce na pięści, kamienie i metalowe pręty zginęło 20 żołnierzy indyjskich, a także – według oficjalnych informacji Pekinu – czterech żołnierzy chińskich. Qiu, lepiej znany pod pseudonimem La Bi Xiaoqiu, porównał starcie do gry wideo i zakwestionował oficjalny bilans ofiar śmiertelnych po stronie ChRL – podał chiński portal Sixth Tone. Jego wpisy zostały usunięte z sieci. Policja przekazała, że Qiu został zatrzymany w związku z podejrzeniem o „wszczynanie kłótni i prowokowanie kłopotów”. Chińskie władze często stawiają taki zarzut swoim krytykom. W 2018 roku chińskie władze uchwaliły prawo zakazujące „szargania imienia bohaterów i męczenników”, ale nowelizacja prawa karnego umożliwiająca postawienie zarzutów na mocy tych przepisów wejdzie w życie dopiero w marcu – podał Sixth Tone, powołując się na pracującego w Szanghaju prawnika Ding Jinkuna. Indyjskie media spekulowały wcześniej, że w starciu zginęło nawet 40 żołnierzy chińskich, ale Pekin długo nie potwierdzał żadnych strat wśród swoich ludzi. Dopiero w ubiegłym tygodniu władze ChRL ogłosiły, że zginęło czterech chińskich żołnierzy. Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

 

Policja w Chinach zatrzymała popularnego blogera za komentarze na temat ubiegłorocznego starcia na spornej granicy z Indiami w dolinie rzeki Galwan. Bloger kwestionował m.in. oficjalne informacje władz ChRL na temat liczby ofiar śmiertelnych tej potyczki. 38-letni bloger, którego w sieci społecznościowej Weibo obserwowało 2,5 mln użytkowników, jest wśród co najmniej siedmiu osób zatrzymanych dotychczas w Chinach za rzekomo niewłaściwe uwagi w sprawie incydentu na granicy – podał we wtorek portal BBC. Władze miasta Nankin oceniły, że Qiu Ziming „złośliwie zniekształcił prawdę” na temat potyczki w sposób uwłaczający czterem poległym w niej chińskim żołnierzom, którzy zostali pośmiertnie odznaczeni za bohaterską obronę granicy. Czerwcowa bitwa w dolinie Galwanu był najpoważniejszym incydentem na spornej granicy chińsko-indyjskiej od około 50 lat. Nie padły strzały, ale w walce na pięści, kamienie i metalowe pręty zginęło 20 żołnierzy indyjskich, a także – według oficjalnych informacji Pekinu – czterech żołnierzy chińskich. Qiu, lepiej znany pod pseudonimem La Bi Xiaoqiu, porównał starcie do gry wideo i zakwestionował oficjalny bilans ofiar śmiertelnych po stronie ChRL – podał chiński portal Sixth Tone. Jego wpisy zostały usunięte z sieci. Policja przekazała, że Qiu został zatrzymany w związku z podejrzeniem o „wszczynanie kłótni i prowokowanie kłopotów”. Chińskie władze często stawiają taki zarzut swoim krytykom. W 2018 roku chińskie władze uchwaliły prawo zakazujące „szargania imienia bohaterów i męczenników”, ale nowelizacja prawa karnego umożliwiająca postawienie zarzutów na mocy tych przepisów wejdzie w życie dopiero w marcu – podał Sixth Tone, powołując się na pracującego w Szanghaju prawnika Ding Jinkuna. Indyjskie media spekulowały wcześniej, że w starciu zginęło nawet 40 żołnierzy chińskich, ale Pekin długo nie potwierdzał żadnych strat wśród swoich ludzi. Dopiero w ubiegłym tygodniu władze ChRL ogłosiły, że zginęło czterech chińskich żołnierzy. Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Przeczytaj także