Prawdziwa siła mediów społecznościowych

Prawdziwa  siła mediów społecznościowych

Choć nieodpowiedzialne podżeganie przez Donalda Trumpa do przemocy zasługiwało na działanie, to niepokoi fakt, że media społecznościowe mogą trwale usunąć konto urzędującego prezydenta USA. Najwyższy czas, by powstrzymać niekontrolowaną siłę cyfrowych korporacji - uważa wiceszefowa KE Viera Jourova.

"Media społecznościowe zmieniły sposób, w jaki komunikujemy się ze sobą, debatujemy na tematy polityczne lub prowadzimy kampanie. Jest wiele nowych możliwości, ale także wiele problemów. Wraz z niedawnym atakiem na Kapitol otrzymaliśmy namacalny, ale tragiczny dowód na to, że wiele osób po prostu straciło zaufanie do instytucji demokratycznych. Korzystanie z internetu tylko zaostrzyło wiele istniejących problemów i podziałów w naszych społeczeństwach" - oświadczyła Jourova podczas środowej debaty w Parlamencie Europejskim na temat działań mediów społecznościowych.

"Wydarzenia w USA są momentem rozrachunku, także dlatego, że przypomniały nam o potędze, jaką mają Twitter, Facebook i inne korporacje technologiczne. Niepokojący jest fakt, że mogą trwale usunąć konto urzędującego prezydenta na podstawie niejasnych kryteriów. Mimo że uważam, że nieodpowiedzialne podżeganie przez prezydenta Trumpa do przemocy zasługiwało na działanie, to najwyższy czas, by powstrzymać niekontrolowaną siłę cyfrowych korporacji" - powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej odpowiedzialna za wartości i przejrzystość.

Na pytanie, co KE zamierza z tym zrobić, Jourova odpowiedziała: "Po pierwsze, potrzebujemy surowszych przepisów, bardziej egzekwowalnych zobowiązań i większej odpowiedzialności graczy cyfrowych. Niedawno zaproponowaliśmy ustawę o usługach cyfrowych, która zwiększy odpowiedzialność platform internetowych i wyjaśni zasady usuwania nielegalnych treści, w tym mowy nienawiści i podżegania do przemocy. Jest to przełomowa propozycja, która zapewni nam również narzędzia do silniejszego monitorowania i egzekwowania zobowiązań platform internetowych. Potrzebujemy pilnie tych przepisów i jesteśmy gotowi do współpracy (z PE) i państwami członkowskimi w celu szybkiego przyjęcia tego prawa".

Zdaniem Jourovej UE powinna być lepiej wyposażona w narzędzia do walki z dezinformacją i szkodliwymi treściami. "Europejski plan działania na rzecz demokracji to nasza mapa dalszych kroków w tym zakresie. Możemy już teraz zawrzeć nowy pakt przeciwko dezinformacji, z lepszą odpowiedzialnością algorytmów i brakiem arbitralnych decyzji dużych platform internetowych. Możemy i powinniśmy mieć większą przejrzystość ich polityk i dostępu do odpowiednich danych" - tłumaczyła.

Jak dodała, "płatne polubienia, reakcje z fałszywych kont, boty mogą być szczególnie niebezpieczne dla demokracji, zwłaszcza podczas wyborów". "Dlatego zaproponuję nowe przepisy dotyczące reklam politycznych w internecie. Wolność słowa to nie to samo, co wolność dotarcia" - podkreśliła wiceszefowa KE.

W jej opinii trzeba zmienić sposób myślenia firm technologicznych i ich pracowników. "Architekci przestrzegają nie tylko prawa, ale także kodeksów etycznych, aby projektowane przez nich budynki były bezpieczne dla ludzi. Programiści i eksperci IT powinni mieć podobne podejście podczas projektowania swoich algorytmów, o czym rzadko słyszę od kierowników technicznych" - powiedziała Jourova.

UE - jej zdaniem - nie może skupiać się też wyłącznie na platformach mediów społecznościowych. "Musimy dostosować naszą edukację do rzeczywistości cyfrowej. Wszyscy musimy stać się bardziej zaawansowani cyfrowo, zrozumieć podstawy tego, co dzieje się w internecie i dlaczego widzimy określone treści. Pozwoli nam to bezpiecznie poruszać się po internecie" - zaznaczyła.

"Jako osoba, która jak wielu z was pochodzi z byłego totalitarnego kraju, w moim przypadku z komunistycznej Czechosłowacji, zasmakowałam życia bez demokracji i wolności słowa. Uważam, że musimy uporządkować cyfrowe wyrażanie demokracji i zakończyć cyfrowy Dziki Zachód. To, co jest nielegalne poza internetem, musi być nielegalne w internecie. Ale musimy też pracować nad przywróceniem zaufania obywateli. Fakty należą do wszystkich, a opinia należy do jednostki - to rozróżnienie zostało zniszczone i można je naprawić tylko wtedy, gdy istnieje zaufanie - do nauki, do władz i do społeczeństwa. Wszyscy mamy w tym do odegrania bardzo ważną rolę" - podsumowała Jourova.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)