Obchody Dnia Republiki w Indiach w cieniu protestów rolniczych

Obchody Dnia Republiki w Indiach w cieniu protestów rolniczych

Kilkadziesiąt tysięcy rolników protestujących na traktorach zorganizowało w Delhi własną paradę w Dzień Republiki. Demonstracja rozpoczęła się w czasie parady wojskowej w Nowym Delhi.

W centrum stolicy doszło do starć z policją, a demonstranci wdarli się do Czerwonego Fortu. „Mówiłem, że wjedziemy do Delhi na traktorach i zrobimy paradę” - mówi PAP Gurvinder Singh, który od dwóch miesięcy obozuje na granicy stolicy razem z 30-50 tys. rolników. „Dopięliśmy swojego i nie odpuścimy, póki rząd nie odwoła reform” - dodał. We wtorek przed południem grupy protestujących rolników starły się z policją na granicach i w centrum Delhi.

Demonstranci wdarli się również do historycznego Czerwonego Fortu, gdzie zazwyczaj kończy się parada wojskowa w Dzień Republiki. Jest ona tradycyjnie organizowana 26 stycznia w stolicy dla uczczenia wejścia w życie konstytucji Indii. Zapraszani są przywódcy zaprzyjaźnionych państw. Tym razem, przez epidemię koronawirusa na obchody 72. Dnia Republiki nie zaproszono zagranicznych gości i skrócono trasę przejazdu wojsk. Jak podaje dziennik „The Hindu” ograniczono również liczbę widzów do 25 tys., z czego zwykli mieszkańcy Delhi mogli liczyć tylko na 4 tys. miejsc.

Niezapraszanymi gośćmi okazali się we wtorek rolnicy obozujący na granicach Delhi, którzy na ten sam dzień zaplanowali paradę traktorów. 26 stycznia upływa drugi miesiąc ich protestów przeciw rządowym reformom, które mają zliberalizować rynek rolny. Dziennik „The Indian Express” podaje, że po kilkutygodniowych przepychankach delhijska policja zezwoliła rolniczym związkom zawodowym na paradę traktorów wyznaczoną trasą w stolicy, o ile odbędzie się po zakończeniu wojskowej parady w okolicach reprezentacyjnej alei Rajpath.

Państwowa uroczystość rozpoczęła się ok. 10 rano i miała zostać skrócona do dwóch godzin. Po 12 mieli ruszyć rolnicy. Jednak już ok. godziny 10, grupy rolników na granicy Delhi w Ghazipur i Singhu przełamały policyjne bariery. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i pałek. Część rolników ruszyła pieszo w stronę centrum Delhi.

„Większość rolników chce pokojowego przejazdu do Delhi. Są tu obecni pewni ludzie, którzy próbują zakłócić pokojowy przejazd. Prowokowali rolników również w poniedziałek wieczorem” - powiedział dziennikowi „The Indian Express” Satnam Singh Sidhu, wiceprezydent Zrzeszenia Indyjskich Rolników z Pendżabu.

Po godzinie 12 doszło do starć w okolicy urzędu podatkowego, położonego ledwie 2,5 km od alei Rajpath. Dwie godziny później korespondent „The Hindu” donosił o wdarciu się grupy demonstrantów do Czerwonego Fortu. Jeden z mężczyzn wdrapał się na masz i zawiesił trójkątną flagę „nishaab sahib” reprezentującą sikhizm. Wielu z protestujących pochodzi z Pendżabu, gdzie narodziła się ta religia. „Krążą pogłoski, że to flaga Khalistanu (separatystycznego państwa Sikhów - PAP), ale to nieprawda” - mówi PAP Anand Singh, biznesmen z południowego Delhi. „Takie pogłoski są bardzo niebezpieczne i mogą doprowadzić do pogromów” - dodaje.

Singh przypomina, że w niektórych mediach protesty rolników przedstawiane są jako antynarodowe. „Po takich zamieszkach i wieszaniu flagi na Czerwonym Forcie, opinia publiczna może obrócić się przeciw rolnikom” - komentuje dla PAP Suman Mandal, politolog z Uniwersytetu Jawaharlala Nehru.

Zdaniem protestujących rolników rządowa ustawa zlikwiduje państwowy system cen minimalnych i dopuści na rynek indyjskie korporacje, co postawi rolników w gorszej sytuacji. Premier Narendra Modi przekonuje jednak, że reformy uwolnią rolników od sztywnego systemu cen, a indyjskie konglomeraty zainwestują w potrzebną rolnictwu infrastrukturę.

Paweł Skawiński (PAP)

 

Przeczytaj także