Polacy bardziej wierzą w suplementy niż w szczepionki, co jest smutne

Polacy bardziej wierzą w suplementy niż w szczepionki, co jest smutne

Polacy bardziej wierzą w suplementy niż w szczepionki, co jest smutne – podkreślił w rozmowie z PAP dr hab. Ernest Kuchar. Ekspert wskazał, że w związku z tym konieczne są bardzo nasilone działania informacyjnie, aby rosła świadomość korzyści z profilaktyki.

Prof. Kuchar, pytany przez PAP, dlaczego rząd zapowiada bardzo intensywną kampanię propagującą szczepienia przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 i korzyści z tym związane, podkreślił, że wynika to z dotychczasowych doświadczeń w Polsce, m.in. w zakresie szczepień przeciwko grypie.

"Ludzie w Polsce podchodzą do szczepień bardzo sceptycznie. Świadomość potrzeby działań profilaktycznych jest bardzo niska. Jak tylko w przestrzeni medialnej pojawiała się pogłoska, że jakiś lek może pomagać w leczeniu COVID-19, to ludzie natychmiast udawali się do aptek i poszukiwali tego produktu. Gdy na horyzoncie jest skuteczna szczepionka, zainteresowanie jest znacznie mniejsze. Polacy, jako zbiorowość, mocniej wierzą w suplementy niż w szczepionki, co z medycznego punktu widzenia jest smutne i nieracjonalne" – wskazał.

Dlatego w jego ocenie konieczne jest uświadamianie społeczeństwa w tym zakresie, informowanie o korzyściach szczepień i przekazywanie sprawdzonych informacji.

Ekspert dodał, że zastanawianie się nad tym, czy szczepienia nie wywołają jakichś skutków za 5 lat, jest niezbyt racjonalne, bo największe prawdopodobieństwo wystąpienia istotnej reakcji niepożądanej występuje w godzinie po szczepieniu.

"Takie refleksje przecież moglibyśmy rozciągnąć na wszystkie sfery życia. Czy wiemy z całą pewnością, czy za 5 lat nie będziemy mieli minimalnej, ale jednak szansy jakiejś odległej niepożądanej reakcji organizmu na jedzenie papai dzisiaj albo na nowy lek, czy przechorowanie banalnej infekcji wirusowej? Bo przecież ktoś może być uczulony na ten egzotyczny owoc i jego organizm może go źle tolerować. Mówię to, aby pokazać pewien absurd sytuacji" – wskazał prof. Kuchar.

Dodał, że szczegółowy wywiad lekarski jest najlepszym i skutecznym sposobem ocenienia, czy dana osoba w określonym dniu może zostać zaszczepiona. W jego ocenie to nie jest tak, że 75-latek musi być w dniu szczepienia w idealnym stanie zdrowia i nie mieć żadnych schorzeń, co nie jest realne, wystarczy, że nie ma gorączki, jego stan jest stabilny i, mówiąc ogólnie, czuje się dobrze.

"Nie ma takiego ryzyka, że ktoś nie kaszle, nie gorączkuje, czuje się dobrze, a jednocześnie ma zapalenie płuc. Przecież to nieprawdopodobne. Dlatego wywiad lekarski jest skutecznym i sprawdzonym narzędziem kwalifikacji do szczepień" – wskazał prof. Kuchar.

Pytany przez PAP o dobowe liczby nowych zakażeń na SARS-CoV-2 podkreślił, że jego zdaniem są one zaniżone, a główną przyczyną może być brak chęci Polaków do testowania.

"Wiele osób, szczególnie w okresie przedświątecznym, chce uniknąć administracyjnych następstw pozytywnego wyniku. Jeżeli więc czują się w miarę dobrze i nie martwią o swoje zdrowie, to rezygnują z testowania. Bardziej miarodajnym wskaźnikiem jest liczba zgonów, która rzeczywiście nieco maleje, ale jednak zdecydowanie wolniej niż liczba wykazywanych przypadków. Nie bez przyczyny w Polsce zmarło do tej pory więcej osób na COVID-19 niż w ponaddwukrotnie ludniejszych Niemczech. To świadczy o skali epidemii. Polacy obecnie unikają lekarzy i testowania, więc nie znamy prawdziwej liczby dziennych zakażeń" – powiedział prof. Kuchar. (PAP)

Autor: Tomasz Więcławski

Przeczytaj także