Posłowie bez marynarki nie mają głosu

Posłowie bez marynarki nie mają głosu

Posłów uczestniczących w posiedzeniach brytyjskiej Izby Gmin zdalnie obowiązują te same zasady dotyczące ubioru, co siedzących na sali - pouczyła w środę zastępczyni spikera, wyłączając deputowanego, który chciał przemawiać z kuchni swojego domu ubrany w sweter.

Prowadząca posiedzenie Eleanor Laing miała właśnie udzielić głosu Jonathanowi Gullisowi, posłowi Partii Konserwatywnej reprezentującemu okręg Stoke-on-Trent, który w obradach uczestniczy zdalnie.

"Teraz idziemy do... teraz idziemy... nie, nie sądzę, że pójdziemy do Stoke-on-Trent, szanowny pan musi być ubrany tak, jakby był tutaj w izbie. Więc nie pójdziemy do Stoke-on-Trent, postaramy się wrócić do pana Gullisa w odpowiednim czasie, ale pójdziemy teraz do Chesterfield, do (posła Partii Pracy - PAP) Toby'ego Perkinsa" - powiedziała Laing, gdy zobaczyła niestosowny strój Gullisa.

Nie ma dokładnych wytycznych na temat ubioru obowiązującego w Izbie Gmin, ale zasady mówią, że mężczyźni muszą nosić marynarki, choć krawaty nie są wymagane. Dżinsy, T-shirty, sandały i buty sportowe również nie są odpowiednie.

"Wracamy teraz do Stoke-on-Trent, gdzie jak widzę, szanowny pan jest teraz odpowiednio ubrany" - powiedziała po chwili Laing, gdy Gullis założył marynarkę. "Aby nikomu się nie myliło - kiedy ludzie uczestniczą wirtualnie, wtedy pojawiają się w tej sali, sali Izby Gmin, i dlatego jest absolutnie konieczne, aby wszyscy biorący udział w tych debatach byli ubrani w taki sposób, w jaki byliby ubrani w Izbie Gmin" - wyjaśniła.

"Dziękuję pani zastępczyni spikera, marynarka jest już założona! Przepraszam" - odparł Gullis, dla którego jest to pierwsza kadencja w parlamencie.

Z powodu ograniczeń wprowadzonych po wybuchu epidemii koronawirusa tylko część posłów fizycznie uczestniczy w posiedzeniach Izby Gmin, większość bierze w nich udział zdalnie.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

 

Przeczytaj także