NFZ: zażywanie wielu leków jednocześnie zwiększa ryzyko powikłań

NFZ: zażywanie wielu leków jednocześnie zwiększa ryzyko powikłań

Polipragmacja, czyli zażywanie wielu leków równocześnie, co czyni ponad 30 proc. Polaków powyżej 65 lat, zwiększa ryzyko wystąpienia groźnych powikłań i interakcji – ostrzega Narodowy Fundusz Zdrowia, zapowiadając medialną kampanię edukacyjną.

Narodowy Fundusz Zdrowia wyjaśnił, że wielolekowość – przyjmowanie co najmniej pięciu leków jednocześnie – jest groźna dla każdego, szczególnie dla osób starszych, które obciążone sa chorobami przewlekłymi, np. cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym czy niewydolnością krążenia.

Eksperci podkreślają, że starzenie się społeczeństwa i jednoczesne wydłużanie życia sprawiają, że polipragmazja, pozostająca poza nadzorem, jest zjawiskiem niebezpiecznym.

"W konsekwencji przybywa pacjentów, którzy przyjmują regularnie, bez należytej kontroli specjalistów, znaczne ilości medykamentów, narażając się tym samym na zwiększone ryzyko działań niepożądanych, osłabienie efektu terapeutycznego czy na interakcje między lekami oraz leków z żywnością" – podkreślił Filip Nowak, pełniący obowiązki prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Według wyliczeń NFZ ponad 2 mln Polaków wykupiło w ciągu miesiąca więcej niż 5 substancji czynnych.

"Im większa liczba substancji wykupionych w krótkim czasie, tym wyższe ryzyko istnienia nieprawidłowej polipragmazji. Najbardziej zagrożone niepożądanymi reakcjami są osoby, które w ciągu miesiąca od zrealizowania pierwszej recepty w 2018 roku wykupiły ponad 20 substancji czynnych. Takich pacjentów było 321" – wyliczył fundusz.

Jednocześnie zwrócił uwagę na to, że w czasie pandemii ryzyko polipragmazji wzrasta wraz z obawami pacjentów o własne zdrowie, dlatego szukają oni sposobów, aby je dodatkowo zabezpieczyć i wzmocnić.

"Niestety, dla wielu Polaków owo zabezpieczenie polega na przyjmowaniu zwiększonej liczby leków, w tym leków bez recepty i suplementów. Pacjenci masowo sięgają na przykład po środki o deklarowanych właściwościach uodparniających. Problem polega na tym, że nie ma leków, którymi możemy zabezpieczyć się w 100 proc. przed infekcjami" – wytłumaczył kierownik Zakładu Medycyny Rodzinnej na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi prof. Przemysław Kardas.

Poandto NFZ zwrócił uwagę, że tylko w pierwszych tygodniach po rozpoczęciu pandemii apteki zanotowały ponad 20 milionów wizyt, a farmaceuci udzielali dziennie nawet 3,5 mln porad. Wzrost sprzedaży dotyczył szczególnie preparatów bez recepty na uspokojenie i wyciszenie, a także ułatwiających zasypianie suplementów diety.

"Choć w większości to ziołowe preparaty, nie pozostają jednak obojętne dla naszego organizmu. Przyjmowane ich łącznie z innymi przewlekle stosowanymi lekami może skutkować niekorzystnymi interakcjami dla zdrowia" – podał NFZ.

Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbieta Piotrowska-Rutkowska podkreśliła, że "strach i niepokój przez pewien czas stały się głównym doradcą pacjentów".

"Z dnia na dzień obserwowaliśmy, jak z półek aptecznych znikają leki przeciwwirusowe i na grypę. Pacjenci mieli błędne przekonanie, że pomogą one w walce z koronawirusem. Rolą farmaceutów jest przekazywanie rzetelnych informacji o działaniu leków. Zwracaliśmy przy tym szczególną uwagę, że ich przyjmowanie bez fachowej diagnozy i wskazań jest nie tylko bezzasadne, ale bywa niebezpieczne dla zdrowia" – zaznaczyła prezes NRA.

Narodowy Fundusz Zdrowia, aby ograniczyć zjawisko polipragmazji, rozpoczął w mediach kampanię edukacyjną "Świadomy pacjent – skuteczna terapia". (PAP)

Autorka: Klaudia Torchała

 

Przeczytaj także