Obłożenie kuracjuszy w większości uzdrowisk w kraju spadło do ok. 60 proc.

Obłożenie kuracjuszy w większości uzdrowisk w kraju spadło do ok. 60 proc.

Pandemia przyniosła katastrofalne skutki dla gmin uzdrowiskowych, w których obłożenie kuracjuszy spadło do około 60 proc. – powiedział PAP prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych Rzeczypospolitej Polskiej i burmistrz Muszyny Jan Golba.

Zaznaczył, że ceny w lecznictwie uzdrowiskowym pozostały na tym samym poziomie, bo wynikają z kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

W ocenie Jana Golby "utworzenie czerwonych stref w pierwszym, sierpniowym terminie, spowodowało całkowite spustoszenie w uzdrowiskach, jeżeli chodzi o kuracjuszy, którzy musieli wyjechać do swoich domów, ponieważ wówczas nie można było prowadzić leczenia uzdrowiskowego. Taka decyzja władz była dla nas wielkim zaskoczeniem, bo normalną działalność równoległe mogły prowadzić hotele czy pensjonaty, gdzie turyści przyjeżdżali bez badań w kierunku COVID-19, a kuracjusze musieli być wcześniej przebadani" – wyjaśnił Golba.

Obecnie w czerwonych strefach można prowadzić działalność uzdrowiskową, ale mimo to część kuracjuszy rezygnuje z przyjazdu. Według danych Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych Rzeczypospolitej Polskiej w zakładach lecznictwa uzdrowiskowego obłożenie nie jest większe niż 60 proc.

"W normalnych warunkach obłożenie wynosiło praktycznie 100 proc. Obecnie w ogóle nie ma oczekiwania na leczenie uzdrowiskowe. Mimo że uzdrowiska próbują uzupełnić swoją ofertę leczeniem komercyjnym, nie znajdują wielu chętnych" – powiedział Jan Golba.

"Cały czas jest obawa kuracjuszy przed przyjazdem i nie dotyczy to tylko tak zwanych czerwonych stref " – podkreślił Golba w rozmowie z PAP.

Zaznaczył, że jeżeli chodzi o ceny w lecznictwie uzdrowiskowym, to pozostały na tym samym poziomie, bo wynikają z kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. "Jeżeli chodzi o komercyjne lecznictwo uzdrowiskowe, to ceny ani nie wzrosły ani nie zmalały" – powiedział.

W ocenie Golba – uzdrowiska są w wyjątkowo złej kondycji, jeżeli chodzi o stronę finansową. "Uzdrowiska dodatkowo ponoszą koszty utrzymania infrastruktury leczniczej, które są bardzo wysokie. Wpłaty z tytułu tzw. opłaty uzdrowiskowej spadły o 40 proc., a jeżeli chodzi o czerwiec, to w ogóle ich nie było. W czerwcu ubiegłego roku Muszyna miała wpływu 130 tys. zł. z tego tytułu, a w tym roku było to 2 tys. zł" – wyjaśnił Golba.

Także w uzdrowisku Nałęczów nie ma kompletu kuracjuszy. "Jeśli chodzi o pacjentów NFZ, to we wrześniu wykorzystanych było 68 proc. miejsc, a obecnie – 71 proc., natomiast w przypadku kuracjuszy komercyjnych obłożenie wynosi około 60 proc. – poinformowała PAP Marta Hawrylak z działu marketingu spółki Uzdrowisko Nałęczów.

Przed okresem pandemii w Nałęczowie z reguły wszystkie miejsca były zajęte. "Obecnie kolejek nie ma, są wolne miejsca" – powiedziała Hawrylak.

Zaznaczyła, że cennik od początku roku nie został zmieniony. "Do 20 grudnia mam promocję dla kuracjuszy komercyjnych na pobyty pakietowe zarówno uzdrowiskowe, lecznicze, jak i SPA. Obniżki wynoszą od 10 do 20 proc." – dodała Hawrylak.

Z powodu pandemii obłożenie w uzdrowisku Busko-Zdrój jest o ok. 20 proc. mniejsze. "Działamy na maksa, ale nie wróciliśmy do pozycji sprzed pandemii. Pensjonariuszy jest o około 20 proc. mniej niż przed pandemią. To wynika także z procedur. Mamy mniej miejsc w pokojach, dłuższe przerwy między zabiegami" – powiedział PAP prezes Uzdrowiska Busko-Zdrój Wojciech Lubawski.

Przyznał, że "zdarzają się też przypadki, że ktoś rok temu zamówił pobyt i z niego zrezygnował, bo miał obawy". "Nie są one zasadne, ponieważ w uzdrowisku przestrzegane są wszelkie normy sanitarne i obowiązują specjalnej procedury w organizacji wypoczynku, co – jak zaznaczył – nie wszystkim się podoba". "Dostałem list od pensjonariuszy, że wręcz żądają od nas przywrócenia dancingów. Nie mogłem się na to zgodzić" – dodał.

"Nasza oferta jest przygotowywana na rok. Ceny cały czas są takie same, ale pewnie obowiązujących stawek nie utrzymamy w 2021 roku" – powiedział Lubawski.

Wykorzystanie miejsc w uzdrowiskach w woj. kujawsko-pomorskim obecnie wynosi około 80 proc. – poinformowała PAP rzeczniczka Oddziału NFZ w Bydgoszczy Barbara Nawrocka.

Na wyjazd do sanatorium czeka się 2,5 roku. "Od 1 stycznia 2020 r. nastąpiło zwiększenie wyceny tzw. osobodnia w sanatoriach z 61-75 zł do 79,80-83 zł, a od 1 lipca – w związku z epidemią – wszystkie placówki mające umowę z NFZ, w tym sanatoria, otrzymują dodatkowo 3 proc. do każdej faktury, z czego mogą finansować np. zakup środków czystości, środki ochrony osobistej dla personelu medycznego oraz przygotowanie gabinetów i pomieszczeń szpitalnych do wizyt pacjentów w reżimie sanitarnym.

Prezes Uzdrowiska Ciechocinek SA Marcin Zajączkowski poinformował, że obecnie z leczenia korzysta ok. 500 osób, a wykonanie kontraktu z NFZ jest na poziomie 80-85 proc. W tym roku o 70 proc. zmalała liczba kuracjuszy komercyjnych, mimo że ceny za świadczone usługi nie wzrosły.

W Zespole Uzdrowisk Kłodzkich, który na Dolnym Śląsku jest największym operatorem usług sanatoryjnych, pandemia nie zmniejszyła liczby kuracjuszy. Jest zbliżona do tej przed pandemią.

Większość klientów to pacjenci skierowani na zabiegi rehabilitacyjne przez oddziały NFZ, ale również zainteresowanie kupnem usług komercyjnych jest duże. W okresie pandemii nie zmieniono cen pobytu i usług.

ZUK obsługuje sanatoria w Polanicy-Zdroju, Kudowie-Zdroju i w Dusznikach-Zdroju.(PAP)

Autorzy: Magdalena Gronek, Szymon Bafia, Zbigniew Kopeć, Wiktor Dziarmaga, Tomasz Więcławski, Jerzy Rausz, Roman Skiba