Jak nie stracić na sztuce? 3 strategie wybierania dzieł, które zdrożeją strategia

Jak nie stracić na sztuce? 3 strategie wybierania dzieł, które zdrożeją strategia

Na rodzimym rynku sztuki pandemia jedynie wzmocniła hossę, a aukcyjny obrót w I kw. 2020 r. był o niemal jedną czwartą wyższy od wyniku z poprzedniego roku. Ekspertka Iwona Wojnarowicz wymienia praktyczne metody, jak typować nazwiska i wybierać dzieła, które będą drożeć.

Przy marnych widokach na opłacalny bankowy depozyt i tężejących niepokojach wokół rynku nieruchomości, domy aukcyjne witają w drzwiach coraz liczniejszą grupę nowych nabywców - inwestorów z nadzieją na stopę zwrotu. 16 grudnia na wieczornej licytacji w stołecznej Librze pod młotek pójdą jedne z silniej poszukiwanych przez kolekcjonerów obiektów, jednak wytypowanie konkretnych trendów nie wygląda na zadanie dla początkujących. Iwona Wojnarowicz, specjalistka domu aukcyjnego, na przykładzie wybranych z katalogu dzieł wyjaśnia trzy mechanizmy przewidywania zwyżki.

1. Wzrost cen przy debiucie aukcyjnym

O ile malarstwo Jerzego Skolimowskiego posiada w zbiorach nie tylko narodowe muzeum, ale i kolekcjonerzy, których ściany zdobią też obrazy Picassa, większości rodaków nazwisko kojarzy się wyłącznie z salą kinową. Dlaczego? Obrazy słynnego reżysera znane są doskonale bywalcom amerykańskich galerii, jednak dopiero teraz oglądamy ich „premierę” w rodzimym aukcyjnym obiegu. Ogromne, dekoracyjne płótno „2017/2” Jerzego Skolimowskiego licytowane będzie 16 grudnia od 40 tys. zł, jednak mechanizm wejścia na ten rynek zwykle nie zawodzi: dorobek uznany w galeriach i wkraczający do aukcyjnych katalogów czeka nierzadko gwałtowny skok cenowy.

„Wychwytywanie takich artystów na rynku może wydawać się trudne, jednak bardzo opłaca się w dłuższym horyzoncie czasowym. Wśród autorów, którzy są doskonale rozpoznawalni przez kolekcjonerów, ale dopiero debiutują w aukcyjnych katalogach, szczególną uwagę zwracają właśnie Jerzy Skolimowski oraz Maria Wollenberg-Kluza, której malarstwo prezentowane było już podczas blisko trzystu wystaw, a dopiero drugi raz pojawi się na licytacji” - zauważa Iwona Wojnarowicz z Libry, dodając, że podczas pierwszej aukcji praca artystki wylicytowana została do 160 tys. zł, a więc czterokrotnie powyżej wartości szacunkowej.

2. Inwestowanie przed wernisażem

Po wydostaniu się z getta Henryk Streng - wybitny malarz żydowskiego pochodzenia - przez dwa lata zmuszony był ukrywać się w jednym pokoju, za szafą. W tym czasie całkowicie zatarł swoją tożsamość i opuścił kamienicę już jako Marek Włodarski, którego dorobek w przyszłym roku zaprezentowany zostanie na retrospektywnej wystawie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Następnie część prac pokazana ma być we Lwowie, a w kolejnym roku w Nowym Jorku, co, zdaniem ekspertów, nie może się nie odbić na poziomie cenowym.

Jak twierdzi Iwona Wojnarowicz, przykładów tego mechanizmu można wymienić sporo, przytaczając nawet rozsławionego przez milionowe rekordy Wojciecha Fangora. Popularność jego abstrakcji wśród kolekcjonerów gwałtownie podniosła wystawa w muzeum Guggenheima, tymczasem ekspozycji na weneckim Biennale cenowe skoki zawdzięcza dorobek Ryszarda Winiarskiego.

Jeden z obrazów Marka Włodarskiego przewidzianych na środową aukcję wymieniany jest jako wyjątkowo symboliczny dla jego dorobku.

„Praca, która licytowana będzie 16 grudnia, jest kluczowa właśnie dla wspominanego momentu przemiany Henryka Strenga. >>Człowieka ciągnie do okna<< to wręcz dosłowne pożegnanie z etapem ukrycia w głębi mieszkania, z dala od wzroku obcych i jednoczesne otwarcie - wyjście na zewnątrz jako Marek Włodarski z zupełnie inną formułą malarską” - komentuje Iwona Wojnarowicz. Cena wywoławcza pracy to 45 tys. zł.

3. Potencjał na rynku zagranicznym

Oprócz aukcyjnych debiutów i zapowiedzi wystaw, czynnikiem podnoszącym inwestycyjny potencjał dzieła jest z pewnością uznanie jego autora na rynku międzynarodowym. Andrzej Wróblewski, twórca słynnego cyklu „Rozstrzelania”, pojawia się w grudniowym katalogu raz i mowa o niewielkich rozmiarów pracy na papierze. Na wynik licytacji wpływ będą miały natomiast dwie wiadomości: historia wystawowa oraz wielomilionowe kwoty osiągane na rynku światowym.

„>>Niebo<< z 1948 r. licytowane będzie od 50 tys. zł, przy czym na jego wartość niewątpliwie wpłynie fakt, że praca była wielokrotnie prezentowana na wystawach jako przykład poszukiwanej na rynku kosmogonicznej serii artysty. Nad Wisłą olejne obrazy Andrzeja Wróblewskiego osiągają progi około miliona złotych, tymczasem do rekordowej transakcji doszło w Wielkiej Brytanii, gdzie dzieło malarza kupiono za równowartość 10 mln zł. Słynny cykl „Rozstrzelania” traktowany jest natomiast jako dziedzictwo i dokument historii, dla którego nieznana jest górna granica cenowa - komentuje Iwona Wojnarowicz z domu aukcyjnego Libra.

Źródło informacji: Core PR

 

Przeczytaj także