Parlamentarzyści kanadyjscy głosują przez aplikację w smartfonie

Parlamentarzyści kanadyjscy głosują przez aplikację w smartfonie

Kanadyjscy parlamentarzyści w tym tygodniu po raz pierwszy głosują, korzystając z aplikacji w telefonie lub tablecie. Nowy system ma zabezpieczenia poświadczające tożsamość głosującego, są też rozwiązania na wypadek trudności technicznych.

Po testach aplikacji członkowie Izby Gmin, którzy nie są na sali, od poniedziałku głosują za pomocą swoich smartfonów lub tabletów. Na ekranie pojawia się powiadomienie o zbliżającym się głosowaniu – z nazwą projektu ustawy czy wniosku, parlamentarzysta musi się zalogować w kilkustopniowym procesie weryfikacji. Następnie zaznacza, jak głosuje – za, przeciw lub wstrzymuje się od głosu, a potem musi zrobić sobie zdjęcie, które jest następnie weryfikowane przez system rozpoznający tożsamość głosującego. Na głosowanie z wykorzystaniem aplikacji jest dziesięć minut, parlamentarzyści głosujący przez aplikację widzą licznik czasu.

Są też dodatkowe rozwiązania awaryjne: jeśli nie da się poświadczyć tożsamości oddającego głos, system zaznacza konieczność wyjaśnienia. Jeśli parlamentarzysta ma problemy, może na Zoomie zaznaczyć, że problem się pojawia i wtedy oddaje głos, podobnie jak w minionych miesiącach, będąc widocznym na ekranie.

Jak relacjonowały kanadyjskie media, odpowiedzialni za stronę techniczną nowego systemu głosowań zapewniali, że istnieje wiele warstw zabezpieczeń, które mają uniemożliwiać zerwanie procesu głosowania czy fałszerstwa przez osoby niepowołane. Nad zabezpieczeniami pracowali specjaliści parlamentarni razem z ekspertami kanadyjskiego wywiadu.

Zainteresowani wyborcy mogą oglądać nowy proces głosowania podczas transmisji obrad parlamentu na kanale telewizyjnym CPAC, a także na stronie internetowej CPAC i na stronie internetowej Izby Gmin.

Od maja ub.r. parlament kanadyjski działał w formie hybrydowej: część parlamentarzystów, tych, którym blisko do Ottawy, obecnych było na sali, część uczestniczyła w obradach wirtualnie. Jednak przy głosowaniach system ten stwarzał problemy i głosowania przeciągały się do prawie godziny – kanadyjscy parlamentarzyści mówią „yea” lub „nay” oddając głos. W głosowaniach z wykorzystaniem aplikacji, jak okazało się przy dwóch poniedziałkowych głosowaniach, łączny czas oddawania głosów przez osoby obecne w sali Izby Gmin i głosujące zdalnie, skraca się do 12-15 minut.

Na nową aplikację zgodziły się wszystkie partie w parlamencie, ale kiedy w ub.r. pojawił się pomysł opracowania tej formy głosowania, szef klubu parlamentarnego konserwatystów Blake Richards przyrównał aplikację do głosowania do aplikacji randkowej, zgłaszał też zastrzeżenia do głosowania „w piżamach”. Jednak i głosowania osobiste przez Zoom przyniosły obserwatorom wiele powodów do śmiechu. W czasie pierwszego takiego głosowania we wrześniu ub.r. niektórzy parlamentarzyści zapominali o wyłączeniu mikrofonów, więc na ekranie pojawiały się inne osoby niż głosujący, słychać było gaworzenie dziecka w łóżeczku stojącym przy biurku jednego z parlamentarzystów, jedna z parlamentarzystek machała łapą psa trzymanego na kolanach, było też sporo problemów technicznych.

Z Toronto Anna Lach (PAP)