Nowojorczycy zalegają z opłatami za czynsz na sumę 1 mld USD

Nowojorczycy zalegają z opłatami za czynsz na sumę 1 mld USD

Nowojorczycy żyjący w mieszkaniach z tzw. czynszem regulowanym są łącznie winni właścicielom domów ponad 1,1 miliarda dolarów z tytułu zaległych opłat. Przez ponad dwa miesiące 20 proc. lokatorów nie było w stanie wywiązać się z obowiązku zapłaty.

Z ustaleń tzw. programu ds. poprawy warunków mieszkaniowych (CHIP) reprezentującego właścicieli lokali o regulowanym czynszu wynika, że około 50 tys. najemców zalega z płatnościami na sumę 15 tys. dolarów, co oznacza, że zalegają z opłatami za rok.

Jak zauważył dziennik "New York Post" dane opracowane na podstawie analizy sytuacji 40 tys. lokali objętych kontrolą czynszu, pojawiają się w czasie, gdy stan Nowy Jork ma otrzymać od rządu federalnego wsparcie na cele związane z wynajmem w ramach najnowszego pakietu pomocy dla dotkniętych epidemią koronawirusa. Pomoc dla stanu Nowy Jork wyniesie 1,3 mld dolarów

Nie jest jasne, jaka część tej kwoty trafi do miasta Nowy Jork. Dyrektor wykonawczy CHIP, Jay Martin podał w oświadczeniu, że fundusze "będą ogromną pomocą, jeśli zostaną wyasygnowane na zaległe płatności". Jego zdaniem zważywszy na ogromną wielkość niezapłaconego czynszu potrzebne będzie jednak jeszcze większe wsparcie ze strony Waszyngtonu.

Według kierownictwa programu ds. poprawy warunków mieszkaniowych (CHIP) liczba najemców, którzy nie są w stanie zapłacić czynszu, drastycznie wzrosła od wybuchu epidemii. Od 175 000 do 185 000 najemców (ok. 19,4 proc.) - ma ponad dwa miesiące zaległości w płatnościach. Stanowi to ponad 300-procentowy wzrost w porównaniu do lutego ubiegłego roku. Najemca zalegający z płatnościami jest winien właścicielowi przeciętnie 6,1 tys. dolarów USA.

Zgodnie z nowo uchwaloną ustawą stanową przedłużającą moratorium na eksmisje, lokatorzy, którzy nie są w stanie opłacić czynszu w czasie epidemii podlegają prawnej ochronie. Nie można ich pozbawić dachu nad głową przynajmniej do 1 maja.

Zaleganie z opłatami ma katastrofalne skutki dla właścicieli. "Nie mamy nic. Jesteśmy całkowicie bez środków do życia" – powiedział reporterom tabloidu "New York Post" 88-letni David Howson, właściciel domu w Harlemie. "Zaległy czynsz idzie w tysiące" - dodał.

"Władze nakazały właścicielom zapewnianie mieszkań bez odszkodowania podczas kryzysu zdrowia publicznego, niezależnie od zdolności najemców do płacenia. (…) Właściciele domów wykonali swoją część zadania. Teraz rząd musi dołożyć wszelkich starań, by pomóc tysiącom ludzi w pokryciu kosztów wynajmu mieszkań" – powiedział gazecie należącej do Ruperta Murdocha, dyrektor wykonawczy CHIP, Jay Martin.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

 

Przeczytaj także